Barcelona zmienia priorytety transferowe po tym, jak Atletico Madryt definitywnie zamknęło drzwi przed odejściem Juliana Alvareza. Jak donosi Diario Sport, dyrektor sportowy Deco musiał wrócić do opcji rezerwowej, którą jest Eli Junior Kroupi z Bournemouth. Klub z Katalonii desperacko szuka następcy dla Roberta Lewandowskiego, a czas na sfinalizowanie transakcji przed startem nowego sezonu nieubłaganie ucieka.
Sytuacja z Alvarezem stała się patowa, ponieważ madrytczycy konsekwentnie odrzucali każdą ofertę i podkreślali, że Argentyńczyk nie jest na sprzedaż. Joan Laporta wyznaczył nieformalny termin do końca miesiąca na przełom w negocjacjach, ale brak sygnałów ze strony Atletico zmusił Barcelonę do odwrotu. Teraz cała uwaga skupia się na 20-letnim napastniku z Premier League, który od dawna znajdował się w notesach skautów z Camp Nou jako alternatywa na wypadek niepowodzenia głównego planu.
Zaporowa cena za talent z Bournemouth
Sprowadzenie Kroupiego nie będzie jednak łatwiejsze niż walka o Alvareza. Bournemouth wyceniło swojego zawodnika na astronomiczne 100 milionów euro i nie zamierza schodzić z tej kwoty. Choć sam piłkarz jest otwarty na przenosiny do Barcelony i chętnie zagrałby w barwach Blaugrany, jego entuzjazm może nie wystarczyć do przekonania angielskiego klubu. Deco stoi przed ogromnym wyzwaniem, czy obecna struktura finansowa klubu pozwoli na tak potężny wydatek jeszcze tego lata.
Jeśli Atletico Madryt utrzyma swoje stanowisko do końca lipca, a Bournemouth nie obniży oczekiwań finansowych, Barcelona znajdzie się w bardzo trudnym położeniu. Klub ryzykuje rozpoczęcie rozgrywek bez nowego, klasowego środkowego napastnika, który mógłby odciążyć kadrę. Deco musi znaleźć rozwiązanie tego problemu przed pierwszym meczem sezonu, ponieważ dotychczasowe starania o wzmocnienie ataku nie przyniosły oczekiwanych rezultatów i plan transferowy wymaga natychmiastowej korekty.
