Łukasz Zjawiński odszedł z Polonii Warszawa do Legii i szybko zaczął zdobywać bramki przy Łazienkowskiej. W jego byłym klubie nie ukrywają, że to bolesna strata, ale jednocześnie patrzą na ten ruch z zupełnie innej perspektywy.
Igor Biedrzycki, dyrektor ds. rekrutacji i skautingu Polonii, przyznał w rozmowie ze stolicasportu.pl, że klub próbował zatrzymać napastnika jeszcze przed wygaśnięciem jego kontraktu.
Nie udało się. Zjawiński był wtedy jednym z najgorętszych nazwisk na rynku. W dwóch sezonach dla Czarnych Koszul zdobył 43 bramki i zanotował cztery asysty w 70 meczach, więc zainteresowanie jego osobą nie mogło dziwić.
Biedrzycki zasugerował, że sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, gdyby Polonia wywalczyła awans do Ekstraklasy. Ostatecznie 25-latek przeniósł się jednak do Legii.
W Polonii nie patrzą na jego udany początek przy Łazienkowskiej wyłącznie jak na coś, czego trzeba żałować. Zjawiński w dziesięciu występach dla Legii zdobył cztery bramki, a Biedrzycki uważa, że jego rozwój może być również reklamą pracy wykonywanej przy Konwiktorskiej.
– To pokazuje, że w Polonii zawodnicy dostają realną szansę na rozwój i mogą zrobić później duży krok w karierze – zaznaczył.
Takie słowa mogą zaskakiwać,, bo mowa przecież o piłkarzu, który odszedł bez kwoty odstępnego i trafił do lokalnego rywala. Z perspektywy Polonii przekaz jest jednak jasny: klub chce być miejscem, w którym zawodnik może odbudować lub zbudować swoją pozycję, a później wypłynąć wyżej.
„Czarne Koszule” w tym sezonie po raz kolejny są jednym z faworytów do awansu do Ekstraklasy. Ekipa ze stolicy po 10 kolejkach zajmuje drugie miejsce w tabeli. Przed nią z przewagą czterech punktów plasuje się Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Na najniższym stopniu podium znajduje się Bruk-Bet Termalica Nieciecza.

