Jannik Sinner wyrasta na absolutnego dominatora męskiego tenisa po serii czterech zwycięstw w turniejach rangi Masters. Włoch nie zamierza jednak eksploatować organizmu ponad siły i podjął kontrowersyjną decyzję dotyczącą kalendarza startów. Jak donoszą media, lider rankingu nie znalazł się na liście zgłoszeń do turnieju w Halle, co oznacza całkowitą zmianę strategii przed najważniejszym startem na trawie.
Decyzja o odpuszczeniu startu w Niemczech oznacza, że Sinner zrobi sobie trzy tygodnie przerwy między Roland Garros a Wimbledonem. To ogromne ryzyko, biorąc pod uwagę specyfikę nawierzchni trawiastej, która wymaga błyskawicznej adaptacji. Włoch przystąpi do obrony tytułu w Londynie bez rozegrania ani jednego oficjalnego meczu na trawie w tym sezonie. Taka sytuacja często kończy się sensacyjnymi porażkami faworytów już w pierwszych rundach wielkoszlemowych zmagań.
Ryzykowna gra o tron w Londynie
W przeszłości Sinner regularnie pojawiał się w Halle, gdzie w 2024 roku pokonał w finale Huberta Hurkacza. Teraz jednak stawia na odpoczynek, co może cieszyć jego najgroźniejszych rywali. Novak Djoković i Alexander Zverev z pewnością dostrzegają w tym szansę na zdetronizowanie Włocha. Choć Sinner ma na trawie solidny bilans 29 zwycięstw i 10 porażek, brak rytmu meczowego na tej nawierzchni bywa bezlitosny nawet dla najlepszych zawodników świata.
W poprzednim sezonie ofiarami krótkiego przejścia z mączki na trawę padli tacy gracze jak Holger Rune czy Casper Ruud, którzy żegnali się z Wimbledonem już po pierwszym meczu. Sinner, który rok temu w wielkim finale pokonał Carlosa Alcaraza, wierzy w swój talent i szybką aklimatyzację. Jeśli jednak plan zawiedzie, jego marzenia o kolejnym triumfie w Londynie mogą prysnąć szybciej, niż ktokolwiek przypuszcza. Wszystko zależy od tego, jak organizm 24-latka zareaguje na tak długą przerwę.
