Alexandra Eala wywołała spore poruszenie w świecie tenisa, rezygnując z gry deblowej u boku Venus Williams podczas turnieju w Waszyngtonie. Choć obie zawodniczki miały ponownie połączyć siły po udanym występie w Bad Homburg, 21-letnia Filipinka wycofała się z rywalizacji tuż przed startem imprezy.
Decyzja o odrzuceniu propozycji od siedmiokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej w singlu wydaje się ryzykowna, ale Eala argumentuje ją troską o własną dyspozycję fizyczną. Tenisistka podkreśliła, że po powrocie do gry chce skupić się wyłącznie na turnieju singlowym, w którym w pierwszej rundzie zmierzy się z Qinwen Zheng. Miejsce Eali u boku Williams zajęła ostatecznie Diana Shnaider, a sama Venus przyznała na konferencji prasowej, że choć liczyła na ponowny wspólny występ, rozumie zaistniałą sytuację i nie wyklucza współpracy w przyszłości.
Szczere wyznanie młodej zawodniczki i poparcie Roddicka
Młoda zawodniczka nie ukrywa, że gra z taką ikoną wymaga pełnego zaangażowania, na które obecnie jej nie stać. „Myślę, że Venus zasługuje na partnerkę, która może dać z siebie wszystko pod względem fizycznym, emocjonalnym i psychicznym. W tej chwili czuję, że mogę to zrobić tylko w singlu. Nie mam jeszcze możliwości, by dawać z siebie tyle samo w obu konkurencjach” – przyznała szczerze Alexandra Eala, dziękując jednocześnie za otrzymaną szansę.
Głos w sprawie zabrał Andy Roddick, który mimo ogromnego szacunku do Venus Williams, w pełni popiera pragmatyczne podejście młodszej koleżanki po fachu. Amerykanin zauważył, że priorytetem w lecie jest budowanie formy w turniejach singlowych. „Niezależnie od tego, czy chodzi o Venus, czy o kogoś innego, musisz być odpowiedzialny za swoje ciało. Nie sądzę, by Eala była na etapie, w którym przedkładałaby debla nad singla” – ocenił były lider rankingu ATP w programie Served.
