Manchester City, Arsenal oraz Chelsea wyrastają na głównych kandydatów w wyścigu o podpis Marca Bernala, 19-letniego pomocnika Barcelony. Jak donoszą media, angielskie potęgi badają możliwość transferu, ale klub z Katalonii nie zamierza sprzedawać swojego wychowanka. Sytuacja na rynku transferowym staje się coraz bardziej napięta.
Barcelona czuje się bezpiecznie, ponieważ Bernal jest związany kontraktem obowiązującym do 2029 roku. Klauzula odstępnego w jego umowie opiewa na astronomiczne 500 milionów euro, co ma skutecznie odstraszyć potencjalnych kupców. Choć młody Hiszpan stracił część poprzedniego sezonu przez zerwanie więzadeł krzyżowych, trener Hansi Flick wciąż widzi w nim fundament środka pola. Szkoleniowiec wystawił go w 22 meczach po powrocie do zdrowia, co potwierdza ogromne zaufanie do talentu nastolatka.
Angielskie kluby szukają alternatyw na rynku
Zainteresowanie Bernalem ze strony Arsenalu i Chelsea wydaje się mieć charakter okazjonalny. Kanonierzy koncentrują się obecnie na sprowadzeniu Bruno Guimaraesa, a klub ze Stamford Bridge jest blisko pozyskania weterana Jordana Hendersona po tym, jak Bournemouth odrzuciło ich ofertę za Alexa Scotta. Żaden z tych zespołów nie cierpi na brak głębi w środku pola, jednak monitorują sytuację w Barcelonie, licząc na ewentualne testowanie determinacji władz z Camp Nou w nadchodzących okienkach.
Najciekawiej wygląda sytuacja w Manchesterze City, gdzie Marc Bernal mógłby stać się następcą Rodriego. Reprezentant Hiszpanii jest łączony z transferem do Realu Madryt, co zmusiło mistrzów Anglii do poszukiwania zastępstwa. Jeśli Rodri odejdzie, City może skierować wzrok w stronę Ayyouba Bouaddiego z Lille, który uchodzi za bardziej realistyczną opcję niż Bernal. Barcelona pozostaje jednak nieugięta i wierzy, że ich pomocnik w pełni odzyska formę po ciężkiej kontuzji i stanie się gwiazdą światowego formatu.
