Maximiliano Araujo zostaje w Sportingu CP i nie przeniesie się do Premier League w tym oknie transferowym. Mimo ogromnego zainteresowania ze strony angielskiej elity, reprezentant Urugwaju zdecydował się kontynuować karierę w Lizbonie.
To potężny cios dla Manchesteru United, Chelsea oraz Tottenhamu, które od miesięcy bacznie obserwowały rozwój 26-latka. Skauci tych klubów wielokrotnie pojawiali się na trybunach, by oceniać wszechstronność zawodnika mogącego grać jako lewy obrońca, wahadłowy, a nawet skrzydłowy. Araujo zyskał uznanie dzięki świetnym występom na arenie międzynarodowej, w tym podczas mistrzostw świata, co tylko podbiło jego rynkową wartość i przyciągnęło uwagę Juventusu. Sporting od początku prezentował jednak nieugiętą postawę w negocjacjach.
Sporting blokuje transfer i szykuje nową umowę
Władze portugalskiego klubu uznają Urugwajczyka za postać absolutnie niezbędną w kontekście walki na krajowym podwórku oraz w europejskich pucharach. Zamiast sprzedaży za dziesiątki milionów euro, w Lizbonie planuje się nagrodzenie piłkarza nowym kontraktem. Sporting nie wykazuje żadnej chęci do spieniężenia swojego asa, a sam zawodnik wydaje się w pełni skoncentrowany na dalszym rozwoju w obecnym zespole. Taka postawa zmusza gigantów z Anglii do natychmiastowej zmiany strategii i poszukiwania alternatywnych wzmocnień na lewej flance.
Dla Chelsea, która szukała bocznych obrońców pasujących do różnych systemów taktycznych, oraz dla Manchesteru United, analizującego opcje na tę pozycję, brak transferu Araujo jest istotnym utrudnieniem. Tottenham również musi pogodzić się z porażką, mimo że od dawna cenił uniwersalność Urugwajczyka. Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego lub nie wpłynie oferta niemożliwa do odrzucenia, temat przeprowadzki piłkarza na Wyspy Brytyjskie zostaje definitywnie zamknięty. Araujo zostaje w Portugalii, by budować swoją pozycję w zespole ze stadionu Jose Alvalade.
