Real Madryt przygotowuje się do derbowego starcia z Atletico Madryt, ale nastroje w klubie są dalekie od ideału. Władze Królewskich są zdenerwowane i wściekłe po ostatnich decyzjach selekcjonerów reprezentacji Francji oraz Anglii. Jak donosi Sport, na Santiago Bernabeu zapanował niepokój o zdrowie kluczowych zawodników.
Głównym powodem frustracji są powołania dla Kyliana Mbappe i Jude’a Bellinghama na nadchodzące mecze towarzyskie. Obaj piłkarze zmagali się ostatnio z problemami zdrowotnymi i nie są bliscy optymalnej formy fizycznej. Mbappe wrócił do gry w środku tygodnia przeciwko Manchesterowi City po trzech tygodniach przerwy spowodowanej urazem kolana. Real uważa, że wysyłanie go na zgrupowanie w tym momencie wiąże się z niebezpiecznym ryzykiem odnowienia kontuzji, co mogłoby wykluczyć go z decydującej fazy sezonu.
Niezrozumiała decyzja w sprawie Bellinghama
O ile sytuacja Mbappe budzi emocje, o tyle powołanie dla Bellinghama wprawiło Madryt w osłupienie. Anglik od początku lutego leczy zerwany mięsień dwugłowy i do tej pory nie zaliczył ani jednej minuty na boisku po urazie. Real Madryt kompletnie nie rozumie, dlaczego Thomas Tuchel zdecydował się zabrać pomocnika na zgrupowanie. Klub liczył, że zawodnik zostanie w stolicy Hiszpanii, by przez dwa tygodnie spokojnie pracować nad powrotem do pełnej sprawności przed kluczowymi meczami ligowymi.
Mimo zapewnień Tuchela, że sztab reprezentacji Anglii nie będzie podejmował zbędnego ryzyka, w Madrycie panuje atmosfera ogromnej niepewności. Królewscy desperacko liczą na to, że ich liderzy wrócą ze zgrupowań bez kolejnych urazów. Każda minuta spędzona przez nich na boisku w meczach towarzyskich będzie teraz analizowana pod kątem potencjalnego zagrożenia dla zdrowia. Obecnie nikt w klubie nie potrafi zaakceptować faktu, że niezdolni do gry piłkarze muszą opuścić ośrodek treningowy Valdebebas.
