Carlos Alcaraz przeżywa trudne chwile po decyzji o rezygnacji z powrotu do gry podczas nadchodzącego Cincinnati Masters. Los uśmiechnął się jednak do niego w Kanadzie, gdzie sensacyjna porażka Alexandra Zvereva dała Hiszpanowi niespodziewany oddech w rankingu ATP.
Alexander Zverev był murowanym faworytem do triumfu w Montrealu pod nieobecność największych gwiazd, jednak Niemiec potknął się już w swoim pierwszym meczu. Tallon Griekspoor pokonał go 6-7(3), 6-2, 6-4, co sprawiło, że Zverev pozostanie na trzecim miejscu w zestawieniu ATP, nie wyprzedzając Alcaraza. Holender nie krył wzruszenia po tym sukcesie, przyznając, że ostatnio był bliski poddania się z powodu trudnego sezonu. „To zwycięstwo jest wyjątkowe, szczególnie przeciwko takiemu zawodnikowi jak Sascha” – wyznał Griekspoor po meczu.
Rankingowy paraliż i walka z czasem
Mimo chwilowego sukcesu, nad Alcarazem gromadzą się czarne chmury. Tenisista wciąż zmaga się z urazem nadgarstka, którego nabawił się jeszcze w kwietniu podczas turnieju w Barcelonie. Oficjalny komunikat potwierdził jego wycofanie się z Cincinnati Open, co stawia pod znakiem zapytania występ w ostatnim turnieju wielkoszlemowym w roku. Dyrektor turnieju Bob Moran podkreślił, że zawodnik robi wszystko, co w jego mocy, by wrócić do rywalizacji, ale czas nieubłaganie ucieka przed startem w Nowym Jorku.
Sytuacja jest krytyczna, ponieważ brak startu w US Open może doprowadzić do prawdziwego tąpnięcia w dorobku punktowym Hiszpana. Z jego konta zniknie aż 2000 punktów wywalczonych za zeszłoroczne zwycięstwo w finale nad Jannikiem Sinnerem. Jeśli Alcaraz nie pojawi się na kortach Flushing Meadows, grozi mu wypadnięcie z czołowej czwórki rankingu ATP. Obecnie pewne jest jedynie to, że Zverev wyprzedzi go tuż przed startem wielkoszlemowych zmagań, gdy Alcaraz straci punkty za ubiegłoroczny triumf w Cincinnati.
