Kimi Antonelli wyrasta na nową ikonę Formuły 1, choć jeszcze rok temu jego kariera wisiała na włosku. Włoch wygrał niedzielne Grand Prix Belgii, umacniając się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Obecnie ma już 45 punktów przewagi nad drugim Lewisem Hamiltonem.
Przemiana 19-latka jest uderzająca, biorąc pod uwagę, że zaledwie dwanaście miesięcy temu na tym samym torze Spa-Francorchamps młody kierowca nie potrafił powstrzymać łez przed kamerami. Jako debiutant dwukrotnie odpadał w Q1 i kończył wyścigi na odległych pozycjach. Dziś Antonelli jest już drugim najbardziej utytułowanym włoskim kierowcą w historii F1, mając na koncie sześć zwycięstw w samym tylko sezonie 2026. Mercedes zaryzykował, stawiając na nastolatka, a ten odpłaca się niespotykaną dojrzałością.
Toto Wolff zdumiony spokojem nastolatka
Szef zespołu Mercedes, Toto Wolff, przyznaje, że choć wierzył w talent swojego podopiecznego, to skala jego rozwoju zaskoczyła wszystkich w garażu. Austriak podkreśla, że kluczem do sukcesu okazała się zmiana mentalna i niemal chłodne, analityczne podejście do rywalizacji. Antonelli przestał ulegać emocjom, które paraliżowały go w poprzednim roku, co pozwala mu zachować zimną krew nawet w obliczu awarii mechanicznych czy trudniejszych momentów na torze.
„Zaskoczył nas spokój i struktura, jaką wprowadził do swojej gry. U Kimiego, niezależnie od tego, czy sesja była dobra czy zła, nie widać różnicy emocji podczas odprawy. To jest absolutnie transakcyjne. Jaki jest problem? Jak go rozwiązać? Jak iść dalej? I to jest nowość” – ocenił Toto Wolff. Szef niemieckiej stajni zauważył, że to właśnie to specyficzne nastawienie pozwoliło talentowi Włocha rozbłysnąć tak wcześnie i z taką siłą.
Sam kierowca nie ukrywa, że rok temu znajdował się w zupełnie innym miejscu. Wspomnienia z poprzedniej edycji wyścigu w Belgii wciąż są w nim żywe, ale teraz służą jedynie jako dowód na to, jak wielki postęp wykonał. „W zeszłym roku tutaj prawdopodobnie sięgnąłem dna, więc pod względem psychicznym był to dla mnie bardzo trudny weekend. Gdybyście zapytali mnie o to rok temu w tym samym momencie, prawdopodobnie powiedziałbym, że nie wyobrażam sobie takich sukcesów” – przyznał szczerze Kimi Antonelli.
