Golden State Warriors przygotowują się do życia po odejściu Stephena Curry'ego. Właściciel klubu, Joe Lacob, otwarcie planuje budowę nowego zespołu, co wywołuje ogromne poruszenie wśród kibiców w San Francisco.
Dziennikarz Tim Kawakami ujawnił, że Lacob chce udowodnić siłę organizacji w nowej rzeczywistości. „To, co chce zrobić Lacob, może rozwścieczyć fanów Warriors, ale on chce zbudować kolejny zespół po Stephie Currym” — przyznał kronikarz sportowy z Bay Area. Właściciel ma ogromne ambicje pokazania, na co stać klub, gdy zabraknie jego największej legendy. Kawakami dodaje jednak sceptycznie: „Sam nie sądzę, żeby to było tak dobre, ale właśnie to on chce zrobić”.
Nieudane polowanie na gwiazdy i niepewna przyszłość
Warriors znaleźli się w trudnym położeniu po tym, jak nie zdołali pozyskać LeBrona Jamesa, który wybrał Philadelphia 76ers. Mimo łączenia klubu z takimi nazwiskami jak Kawhi Leonard czy Giannis Antetokounmpo, nie udało się przeprowadzić żadnego głośnego transferu. Zamiast tego postawiono na utrzymanie składu, podpisując umowy z takimi graczami jak Al Horford, Kristaps Porzingis, De'Anthony Melton i Charles Bassey oraz wybierając Yaxela Lendeborga w drafcie z numerem 11.
Sytuacja staje się napięta, ponieważ Stephen Curry pod koniec sierpnia uzyska prawo do przedłużenia kontraktu. Choć klub jest gotowy zaoferować mu nową umowę, brak wzmocnień stawia pod znakiem zapytania szanse na kolejny tytuł mistrzowski. Nadchodzący sezon 2026/27 będzie dla organizacji kluczowy. Jeśli zespół ponownie zawiedzie, era Curry'ego w San Francisco może definitywnie dobiec końca, ustępując miejsca nowej wizji właściciela.
