Industria Kielce jedzie do Płocka po mistrzostwo Polski — z nowym trenerem, zdrowym składem i przekonaniem, że status faworyta Wisły przestanie obowiązywać z chwilą pierwszego gwizdka.
Pierwsza odsłona finału play-off ORLEN Superligi mężczyzn odbędzie się w niedzielę, 24 maja, o godzinie 12.30 w hali Orlen Wisły Płock. Drugi mecz zostanie rozegrany tydzień później — 31 maja o tej samej porze — w Hali Legionów w Kielcach. Ewentualne trzecie, decydujące starcie wróciłoby do Płocka, jako że Wisła zakończyła fazę zasadniczą na pierwszym miejscu i to jej przysługuje przewaga własnego parkietu w meczach 1. i 3.
Naprzeciw siebie stają dwa kluby, które od lat wyznaczają standardy polskiej piłki ręcznej: Wisła w tym sezonie zdobyła już Puchar Polski, a Industria — jest triumfatorem Superpucharu. Mistrzostwa bronią Nafciarze i to na nich ciąży aktualnie większa presja, gdyż przez większość uważani są za faworytów.
Industria wchodzi w finał pod wodzą szkoleniowca, który nie prowadził tej ekipy w ostatnim meczu tych ekip. Krzysztof Lijewski zastąpił Talanta Dujszebajewa i już na konferencji prasowej poprzedzającej finał zaznaczył, że nie zamierza funkcjonować w cieniu poprzednika.
„Nie mam zamiaru wchodzić w buty Talanta Dujszebajewa, bo to człowiek, którego nie da się naśladować. On był, jest i zawsze będzie jednym z najlepszych trenerów na świecie. Ja bardzo dużo się od niego nauczyłem, dużo mu zawdzięczam, ale też chcę wprowadzić swoje rzeczy" — powiedział trener Industrii, zapowiadając własne, autorskie rozwiązania taktyczne.
Lijewski nie zamierza rozdmuchiwać kwestii faworyta, choć uczciwie przyznaje, że przed pierwszym gwizdkiem to Wisła nosi to miano — jako aktualny mistrz, gospodarz i zwycięzca ostatniego bezpośredniego starcia. Zaraz jednak dodaje:
„Z pierwszym gwizdkiem faworyta już nie będzie". Na pytanie o dyspozycję kadrowiczów odpowiedział, że wszyscy zawodnicy wrócili zdrowi i są gotowi do gry. „Każdy jest już skupiony na najbliższym spotkaniu" — podkreślił.
Za kluczowe uznał sprawność defensywną i skuteczność bramkarzy:
„Mecze finałowe mają to do siebie, że o zwycięstwie mogą zdecydować małe rzeczy. Kluczowa będzie nasza dyspozycja w obronie i procent osiągnięty przez bramkarzy. Każda piłka będzie miała duże znaczenie".
Finał będzie miał jeszcze jeden, osobisty wymiar. Alex Dujszebajew — kapitan Industrii i syn byłego trenera drużyny — rozegra w tych spotkaniach swoje ostatnie mecze w barwach Kielc. Odchodzi, chcąc pożegnać się z własną historią złotym medalem.
„Wierzymy w to, że jesteśmy w stanie ograć każdy zespół, Płock też. Gdybyśmy w to nie wierzyli, to nie byłoby sensu wychodzić na parkiet" — zaznaczył kapitan kieleckiej drużyny.
Dalej poszedł z kolei Arkadiusz Moryto, który zdecydował się na psychologiczny zabieg skierowany w stronę rywala. Skrzydłowy Industrii na czwartkowej konferencji powiedział:
„Nasi bramkarze są w niesamowitej formie. Mam nadzieję, że Wisła Płock będzie oglądać tę konferencję i dowie się o tym, że nasi bramkarze są w fenomenalnej dyspozycji i gospodarze będą się ich bać".
