Mikel Arteta z Arsenalu oraz Luis Enrique z Paris Saint-Germain osobiście rozmawiali z Julianem Alvarezem w sprawie potencjalnego transferu. Napastnik Atletico Madryt jest obecnie głównym bohaterem rynkowych spekulacji, mimo że sam starał się tonować nastroje dotyczące odejścia z klubu. Diego Simeone potwierdził zainteresowanie ze strony gigantów, wymieniając oba te kluby oraz Barcelonę jako potencjalne kierunki dla Argentyńczyka.
Barcelona zidentyfikowała Alvareza jako priorytetowy cel transferowy i widzi w nim długofalowego następcę dla swoich obecnych liderów ataku. Hansi Flick miał już kontaktować się z zawodnikiem, a media ujawniły nawet warunki pierwszej oferty Katalończyków. Klub z Camp Nou zdaje sobie jednak sprawę, że operacja będzie niezwykle trudna do zrealizowania, dlatego na ich liście życzeń znajdują się również inne nazwiska, które mogą wzmocnić zespół w przypadku fiaska negocjacji.
Atletico Madryt blokuje ruch do ligowego rywala
Władze Atletico Madryt kategorycznie odrzucają pomysł sprzedaży swojej gwiazdy do Barcelony. Los Colchoneros wycenili Alvareza na 150 mln euro, co ma stanowić barierę nie do przejścia dla Dumy Katalonii. Obecny limit wydatków Barcelony na reprezentanta Argentyny wynosi 100 mln euro, co tworzy ogromną lukę finansową. Madrytczycy wolą uniknąć wzmacniania bezpośredniego konkurenta w LaLiga i są gotowi zasiąść do rozmów tylko przy spełnieniu ich wygórowanych żądań.
Równolegle Barcelona prowadzi intensywne negocjacje w sprawie 18-letniego skrzydłowego Club Brugge, Jessego Bisiwu. Choć dyrektor sportowy Deco spotkał się z przedstawicielami belgijskiego klubu już w styczniu, porozumienie wciąż jest dalekie od finalizacji. Brugia nie chce pozbywać się utalentowanego gracza, ale może zmienić zdanie, aby uniknąć problemów w przyszłości. Sytuacja Alvareza pozostaje jednak kluczowym punktem planowania transferowego w biurach na Camp Nou, Londynie i Paryżu.
