Real Madryt wyraźnie schłodził swoje starania o pozyskanie Juliana Alvareza, co otwiera nową drogę dla FC Barcelony. Jak informuje Fabrizio Romano, klub ze stolicy Hiszpanii wycofał się z licytacji po tym, jak ich oferta opiewająca na 150 milionów euro została stanowczo odrzucona przez Atletico Madryt.
Sytuacja na rynku transferowym zmieniła się diametralnie w ciągu ostatnich dni. Atletico Madryt pozostaje nieugięte i odsyła wszystkich zainteresowanych do klauzuli odstępnego, która wynosi astronomiczne 500 milionów euro. Prezydent klubu, Enrique Cerezo, publicznie podkreślił, że żadne negocjacje poniżej tej kwoty nie będą kontynuowane. Real Madryt, mimo wcześniejszej determinacji, uznał te warunki za niemożliwe do spełnienia i obecnie skupia swoją uwagę na innych celach, takich jak Michael Olise.
FC Barcelona nie odpuszcza i planuje następcę Lewandowskiego
W przeciwieństwie do odwiecznego rywala, FC Barcelona utrzymuje codzienny kontakt z otoczeniem 26-letniego napastnika. Katalończycy widzą w Argentyńczyku idealnego następcę dla Roberta Lewandowskiego i mimo własnych ograniczeń finansowych, nie przerywają rozmów. Agent piłkarza, Fernando Hidalgo, twierdził wcześniej, że nie wiedział o oficjalnej propozycji Realu, co rzuca nowe światło na całą operację i sugeruje, że to Blaugrana jest obecnie na pole position w walce o podpis zawodnika.
Główną przeszkodą dla FC Barcelony pozostają limity płacowe LaLiga, które uniemożliwiają wpłacenie pełnej klauzuli w jednym oknie transferowym. Klub liczy jednak na zmianę stanowiska Atletico Madryt, choć na ten moment nic nie wskazuje na to, by Los Colchoneros zamierzali ustąpić. Przyszłość Alvareza zależy teraz od tego, czy codzienne kontakty Barcelony przerodzą się w formalną ofertę, która zmusi władze Atletico do realnych negocjacji zamiast powtarzania komunikatów o klauzuli.
