Serena Williams wraca do rywalizacji singlowej na Wimbledonie. Amerykanka otrzymała ostatnią dziką kartę od organizatorów turnieju, co oficjalnie potwierdzono w niedzielny wieczór. To koniec spekulacji, które elektryzowały świat tenisa od kilku dni.
Decyzja o przyznaniu przepustki 44-letniej zawodniczce wywołała ogromne poruszenie, ponieważ pierwotnie Williams miała wystąpić w Londynie wyłącznie w deblu u boku swojej siostry, Venus. Wimbledon celowo zostawił wolne miejsca na liście startowej, czekając na rozwój wydarzeń. Po rozegraniu dwóch meczów deblowych w Berlinie, gdzie Serena wróciła do sportu po blisko czteroletniej przerwie, stało się jasne, że legenda jest gotowa na znacznie większe wyzwanie w stolicy Anglii.
Zaskakujący komunikat w mediach społecznościowych
Sama zawodniczka błyskawicznie zareagowała na te doniesienia, publikując wymowną grafikę w mediach społecznościowych. Na zdjęciu w klasycznym, białym stroju Wimbledonu dodała krótki, ale wymowny podpis: „Serena wraca, singiel kobiet”. Wywołało to euforię wśród kibiców, którzy nie spodziewali się zobaczyć Amerykanki w grze pojedynczej tak szybko po jej powrocie na korty. Komitet przyznający dzikie karty czekał do ostatniej chwili, aby upewnić się, że fizyczna dyspozycja tenisistki pozwoli na start w tak wymagającym turnieju.
Wcześniej trenerka zawodniczki, Rennae Stubbs, przyznawała, że Wimbledon z niecierpliwością czeka na deklarację swojej wielokrotnej mistrzyni. Choć powrót do singla po tak długiej nieobecności wydawał się mało prawdopodobny, niedzielny komunikat The Athletic i oficjalnych kanałów turnieju rozwiał wszelkie wątpliwości. Williams ponownie pojawi się na trawie SW19, walcząc nie tylko o deblowe trofeum z siostrą, ale także o sukces w turnieju głównym, co czyni tegoroczną edycję jedną z najbardziej wyczekiwanych w ostatnich latach.
