Inter Mediolan wyrasta na największego przegranego ostatnich dni na rynku transferowym. Po tym, jak klubowi uciekł Marco Palestra, jedyny realny cel do zastąpienia Denzela Dumfriesa, zarząd musi błyskawicznie zmienić strategię.
Sytuacja w Mediolanie jest napięta, ponieważ Giuseppe Marotta postawił wszystko na jedną kartę i przegrał. Teraz mistrzowie Włoch wracają do starych pomysłów, które wcześniej odłożyli na boczny tor. Na celowniku znalazł się Dan Ndoye, ale jego sprowadzenie nie będzie proste. Nottingham Forest wykazuje zainteresowanie Davide Frattesim, co mogłoby otworzyć drogę do wymiany, jednak Ndoye jest wyceniany znacznie wyżej i wymagałby czasu na naukę nowej roli na boisku.
Rewolucja w planach i kosztowne alternatywy
Kolejną opcją jest Andrea Cambiaso z Juventusu. Turyńczycy szukają zysków kapitałowych i są gotowi go sprzedać, ale oczekują kwoty rzędu 35-40 milionów euro. Inter ma wątpliwości, czy zawodnik jest wart aż tyle, zwłaszcza że rzadko grywał na prawej flance. W grze pozostaje także Dodo, którego kontrakt wygasa, ale o Brazylijczyka walczą już Napoli oraz Roma. Włosi rozważają też powrót do tematu Brooke'a Nortona-Cuffy'ego, którego obserwowali już zimą.
Największym marzeniem dyrekcji sportowej pozostaje Wesley, jednak jego transfer wydaje się nierealny. Piłkarz jest uznawany za nietykalny fundament składu Romy. Inter znalazł się w trudnym położeniu, bo zbyt długo zwlekał z finalizacją kluczowych ruchów, gdy konkurencja zajmowała się innymi sprawami. Teraz klub musi wybierać między drogim Ndoye, solidnym, ale mało perspektywicznym Dodo, a kosztowną operacją z udziałem Cambiaso, co stawia pod znakiem zapytania stabilność ich defensywy.
