Atletico Madryt wywalczyło awans do finału Pucharu Króla w Sewilli, przetrwając oblężenie na Camp Nou. Mimo ogromnego napięcia na boisku, to zachowanie Pedriego po meczu stało się głównym tematem w hiszpańskich mediach. Młody pomocnik Barcelony pokazał klasę, która wykracza poza ramy sportowej rywalizacji.
Barcelona była bliska historycznej remontady, odrabiając stratę czterech bramek z pierwszego meczu w Madrycie. Gospodarze prowadzili już 3:0 na dwadzieścia minut przed końcem, ale Atletico zdołało utrzymać korzystny wynik i po 13 latach przerwy zagra o trofeum. Po końcowym gwizdku wycieńczony Pedri opłakiwał porażkę na murawie, a pocieszać próbował go sam Koke. Kapitan gości nazwał rywala maszyną oraz przyszłością reprezentacji Hiszpanii, podkreślając, że jest on nie tylko wielkim piłkarzem, ale i świetnym człowiekiem.
Wyjątkowy prezent dla syna kapitana Atletico
Prawdziwe poruszenie wywołał jednak wpis żony Koke, Beatriz Espejel, która w mediach społecznościowych podziękowała Pedriemu i jego rodzinie za opiekę w Barcelonie. Piłkarz Dumy Katalonii podarował synowi rywala, Leo, swoje buty z dedykacją i autografem. Ten gest sprawił, że brutalna walka o finał zeszła na dalszy plan. Obaj zawodnicy spotkają się ponownie już na początku kwietnia w meczu ligowym na Metropolitano, a los może ich połączyć także w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
