Gael Monfils wyrasta na centralną postać kończącego się turnieju w Montrealu, ale nie tylko ze względu na swoją grę. 39-letni Francuz, który pożegnał się z kanadyjską publicznością po porażce w drugiej rundzie, opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym w bezpardonowy sposób rozlicza się z osobami kwestionującymi sens kontynuowania przez niego kariery. To był jego ostatni występ w tym kraju przed planowanym na koniec 2026 roku przejściem na emeryturę.
Doświadczony tenisista najpierw pokonał Kamila Majchrzaka, by następnie ulec 19. rakiecie świata, Learnerowi Tienowi, w trzech setach. Choć Monfils podziękował organizatorom za dziką kartę i kibicom za niesamowitą atmosferę, główną część swojego przekazu skierował do krytyków. Zawodnik, który w przeszłości był szóstą rakietą świata, ma dość wypominania mu braku triumfów w turniejach wielkoszlemowych czy imprezach rangi Masters 1000, co regularnie pojawia się w przestrzeni publicznej.
Ostra riposta francuskiego weterana
Monfils w swoim wpisie na Instagramie nie gryzł się w język, wykazując dużą frustrację powtarzającymi się opiniami, że jego czas w zawodowym sporcie już dawno minął. Francuz podkreślił, że doskonale zna ograniczenia własnego organizmu i nie potrzebuje cotygodniowych przypomnień o swoich statystykach. Dla zawodnika, który na korcie spędził 36 lat, obecna faza kariery ma zupełnie inny wymiar niż tylko pogoń za pucharami i rankingowymi punktami.
„Słyszę was. Wszyscy was słyszymy. Nie jestem w szczytowej formie. Wiem to lepiej niż ktokolwiek inny, to ja żyję w tym ciele. Nigdy nie wygrałem Wielkiego Szlema. Nigdy nie wygrałem Masters 1000. Według waszych standardów nigdy nie wygrałem niczego, co naprawdę się liczy. Możecie przestać ogłaszać to w każdym tygodniu, w którym gram: wiadomość została odebrana” – napisał stanowczo Gael Monfils.
Tenisista zaznaczył, że nie zamierza prosić nikogo o pozwolenie na cieszenie się ostatnimi miesiącami spędzonymi w tourze. Dla 13-krotnego triumfatora turniejów ATP każde zwycięstwo to teraz szansa na kolejny dzień przed publicznością i możliwość przeżywania emocji, które towarzyszą mu od 22 lat zawodowej gry. Monfils kończy kanadyjski rozdział z pełnym sercem, ignorując głosy płynące z zazdrości czy nudy, skupiając się na miłości do dyscypliny, którą zamierza pielęgnować do ostatniego meczu.
