Widzew Łódź oficjalnie rozwiązał kontrakt z Igorem Jovičeviciem i jego sztabem szkoleniowym – mimo że Chorwat nie prowadził już drużyny od 5 marca 2026 roku, do teraz pozostawał formalnie pracownikiem klubu, co otwiera mu drogę do podjęcia nowego zatrudnienia.
Klub poinformował o zakończeniu współpracy oficjalnym komunikatem. Wraz z Chorwatem z obowiązków zwolnieni zostali jego asystenci – Jurij Benio, Andrij Chanas oraz Javier Lurueña Lobo. Władze Widzewa podziękowały sztabowi za pracę i złożyły życzenia powodzenia w dalszej karierze.
Choć odsunięcie Jovičevicia nastąpiło 5 marca, przez pewien czas pozostawał on formalnie związany z łódzkim klubem. Rozwiązanie umowy za porozumieniem stron oznacza, że 51-letni szkoleniowiec jest teraz wolny i może podjąć nowe wyzwanie zawodowe.
Jovičević trafił do Widzewa w październiku 2025 roku jako trzeci trener drużyny w tym samym sezonie – po Chorwacie Željku Sopiciu, zwolnionym pod koniec sierpnia, i tymczasowym opiekunie Patryku Czubaku. Podpisał kontrakt obowiązujący do końca czerwca 2027 roku z opcją przedłużenia o kolejny rok i zadebiutował już dwa dni po ogłoszeniu – w meczu z Radomiakiem Radom. Zarząd uzasadniał jego zatrudnienie potrzebą sprowadzenia doświadczonego szkoleniowca z międzynarodowym CV i wyraźną wizją futbolu.
CV Chorwata rzeczywiście robiło wrażenie. W jego trenerskiej karierze znalazły się m.in. słoweńskie NK Celje, Dinamo Zagrzeb, ukraińskie Dnipro-1 i Szachtar Donieck – z którym sięgnął po mistrzostwo Ukrainy w sezonie 2022/23 – a także saudyjski Al-Raed. Bezpośrednio przed Widzewem prowadził bułgarski Łudogorec Razgrad, zdobywając tam mistrzostwo kraju, Puchar i Superpuchar Bułgarii, po czym rozstał się z klubem z powodów osobistych.
Rzeczywistość okazała się zgoła inna od zapowiedzi. W 15 spotkaniach pod jego wodzą – w tym trzech w Pucharze Polski – Widzew odniósł zaledwie 5 zwycięstw przy 2 remisach i aż 8 porażkach. Bezpośrednim impulsem do zwolnienia była porażka w ćwierćfinale Pucharu Polski z GKS Katowice – szczególnie bolesna, bo to właśnie w tych rozgrywkach klub upatrywał szansy na przepustkę do europejskich pucharów. Jovičević żegnał się z Widzewem, pozostawiając go na 17. miejscu w tabeli Ekstraklasy, czyli w strefie spadkowej.

