Andrew Robertson stanął w obronie Trenta Alexandra-Arnolda, którego umiejętności defensywne od lat są kwestionowane. Były partner z Liverpoolu przekonuje, że 27-letni obrońca potrafił znakomicie bronić w pojedynkach jeden na jednego.
Robertson i Alexander-Arnold przez kilka lat występowali po przeciwnych stronach defensywy Liverpoolu prowadzonego przez Jürgena Kloppa. Robertson regularnie zbierał pochwały za grę w ataku i obronie, natomiast defensywne umiejętności Trenta krytykowali kibice i media. Do dziś 27-latek dzieli opinie w Realu Madryt. Piłkarz Tottenhamu wrócił do tematu podczas występu w podcaście The Overlap w tym tygodniu. Wspólnie odegrali ważną rolę w zdobyciu przez Liverpool dwóch tytułów mistrza Anglii i triumfie w Lidze Mistrzów.
„W najlepszych meczach Trent był niesamowity w obronie jeden na jednego. Widziałem, jak wyłączył Mbappé z gry w meczu z PSG, a w finałach Ligi Mistrzów był niesamowity” — powiedział Robertson. Dodał, że Alexander-Arnold jest bardzo dobrym obrońcą, ale od bardzo młodego wieku ciąży na nim etykietka piłkarza, który nie umie bronić, i trudno mu ją zrzucić.
Robertson tłumaczył również, że Liverpool inaczej organizował defensywę po obu stronach boiska. W razie błędu Szkotowi pomagał Sadio Mané, podczas gdy przy Alexandrze-Arnoldzie drużyna musiała zostawiać z przodu Mohameda Salaha. Trent musiał więc czasem czekać na asekurację Jordana Hendersona, przez co Robertsonowi robiło się go żal. Szkot mówił też o różnicy między byciem Anglikiem a piłkarzem innej narodowości – przyznał, że sam powiedział Trentowi, iż nigdy nie doczeka się tylu pochwał co on, ale też nie spotka go aż taka krytyka.
