W kuluarach łódzkiego klubu coraz głośniej mówi się o radykalnej zmianie filozofii budowania drużyny, która ma być efektem bolesnych lekcji wyciągniętych z obecnego sezonu. Nieoficjalne informacje wskazują na to, że niezależnie od faktu, czy Widzew zdoła utrzymać się w elicie, zarząd zamierza przeprowadzić wietrzenie szatni.
Choć zimą Widzew Łódź zdominował europejski rynek transferowy pod względem skali wydatków, dzisiejsza rzeczywistość sportowa wymusza na działaczach uderzenie się w pierś. Jak wynika z medialnych doniesień, w klubie narasta irytacja postawą zawodników sprowadzonych za ogromne sumy, którzy w krytycznych momentach nie podnieśli jakości zespołu.
Najlepszym przykładem tego impasu jest Osman Bukari – reprezentant Ghany, który kosztował rekordowe 5,5 mln euro, a obecnie w meczach o stawkę pełni rolę marginalną, zaliczając jedynie epizody w końcówkach spotkań.
Zarząd, rozczarowany postawą najdroższych nabytków, jest skłonny do radykalnych cięć finansowych. „Fakt” donosi, że klub podjął już decyzję o chęci sprzedaży Bukariego, licząc się z koniecznością zaakceptowania oferty na poziomie 2,5–3 mln euro. Taka transakcja oznaczałaby stratę rzędu kilku milionów euro, co w Łodzi postrzegane jest jako cena za błędy w dotychczasowej strategii skautingowej i transferowej.
Nadchodzące lato ma być w Widzewie czasem „wielkiej czystki”. Nieoficjalnie mówi się, że władze klubu straciły cierpliwość i nie zamierzają dłużej finansować wszystkich „elementów” projektu, który nie przynosi zakładanych rezultatów na murawie. Pozycja Widzewa w tabeli – 17. miejsce i zaledwie 33 punkty – jest jaskrawym dowodem na to, że zimowe inwestycje nie przełożyły się na stabilizację formy. W związku z tym, możliwe jest całkowite odejście od sprowadzania „gwiazd” na rzecz bardziej zrównoważonego modelu budowy kadry.
Przed Łodzianami seria kluczowych spotkań, w tym prestiżowe starcia z Legią czy Lechią Gdańsk, które zadecydują o ligowym bycie. Jednak dla obecnego składu mogą to być ostatnie mecze w czerwono-biało-czerwonych barwach. Decyzje o przebudowie mają być bowiem niezmienne, a zarząd chce wysłać jasny sygnał: wysokie kontrakty i rekordowe sumy odstępnego nie gwarantują nietykalności, jeśli nie idzie za nimi profesjonalizm i wynik sportowy.
Obecność Bukariego na liście piłkarzy do sprzedaży z pewnością nie dziwi obserwatorów ligi. Z zawodnika od początku nie było dużego pożytku, a obecnie w składzie Aleksandara Vukovicia zdaje się, że nie ma dla niego miejsca.
Aktualnie mówi się coraz częściej o tym, że wśród zawodników, z którymi Widzew chce się rozstać, mamy łącznie cztery osoby. Są to nie tylko przedstawiciele zagranicy.
