Manchester United wyrasta na jednego z najtwardszych graczy na rynku transferowym, kategorycznie odmawiając sprzedaży Bruno Fernandesa. Jak donoszą media, klub z Old Trafford nie zamierza pozbywać się swojego lidera, mimo ogromnego zainteresowania ze strony Galatasaray oraz innych czołowych europejskich marek.
Michael Carrick buduje zespół na powrót do Ligi Mistrzów, a 31-letni Portugalczyk jest fundamentem tego projektu. Władze klubu wysyłają jasny sygnał: Fernandes nie jest na sprzedaż, a jedynie oferta o charakterze nadzwyczajnym mogłaby zmusić ich do zmiany zdania. Pomocnik, który w 327 występach zanotował 107 bramek i 108 asyst, jest uznawany za najbardziej wpływowy transfer ery po sir Aleksie Fergusonie. Jego statystyki są porażające – ma bezpośredni udział przy golu średnio co 1,52 meczu.
Nowy kontrakt i wielkie plany na Old Trafford
Zamiast odejścia, na horyzoncie pojawiają się rozmowy o nowej umowie. Fernandes jest otwarty na przedłużenie pobytu w Manchesterze, co definitywnie ucięłoby spekulacje transferowe. Carrick widzi w nim nie tylko kreatora, ale lidera narzucającego standardy w szatni. Klub planuje, aby Portugalczyk operował jeszcze bliżej pola karnego rywali, mając za plecami nowe nabytki w środku pola: Andreya Santosa oraz Youriego Tielemansa. Takie zestawienie ma zapewnić balans niezbędny do walki o mistrzostwo Anglii.
Sprzedaż kapitana byłaby zaprzeczeniem wszystkiego, co Manchester United stara się zbudować pod wodzą Carricka. Po zdobyciu nagrody FWA Footballer of the Year, ranga Fernandesa w zespole jest niepodważalna. Czerwone Diabły znajdują się w silnej pozycji sportowej po wywalczeniu awansu do Ligi Mistrzów i nie mają żadnego powodu, by spieniężać swój największy atut. Jeśli sam zawodnik nie wymusi transferu, kibice mogą być spokojni o przyszłość swojego lidera w nadchodzącym sezonie.
