Reprezentacja Francji wkracza w decydującą fazę walki o awans na mistrzostwa świata 2027. Po serii meczów towarzyskich z Serbią, zespół prowadzony przez Victora Wembanyamę musi udowodnić swoją wartość w oficjalnych starciach eliminacyjnych.
Podczas spotkania z mediami w Paryżu, Wembanyama odniósł się do braku Luki Doncicia w składzie reprezentacji Słowenii, która będzie jednym z najbliższych rywali „Trójkolorowych”. Gwiazdor San Antonio Spurs przyznał, że liczył na bezpośrednie starcie z liderem rywali, jednak przyjmuje sytuację z chłodną głową. „To prawda, że jestem nieco rozczarowany nieobecnością Luki, ale będę miał jeszcze okazję zmierzyć się z nim w późniejszym etapie kariery. Trzeba zaakceptować mecze i składy takimi, jakimi są” – stwierdził zawodnik. Według zagranicznych doniesień, Doncić zrezygnował z gry w kadrze tego lata, aby poświęcić czas rodzinie, a konkretnie swojej córce, co wykluczyło go z udziału w nadchodzącym turnieju.
Wembanyama nie szczędził również krytyki pod adresem sprzętu, którym przychodzi mu grać w Europie. Okazuje się, że piłka FIBA budzi ogromne kontrowersje wśród zawodników wracających z parkietów NBA. Francuz zaznaczył, że problem dotyczy nie tylko graczy zza oceanu, ale również tych występujących w Eurolidze czy lidze francuskiej. „Piłka FIBA w ogóle nie cieszy się popularnością wśród zawodników, to najlepszy sposób, by to opisać” – wypalił bez ogródek, wskazując na trudności z adaptacją do innych parametrów technicznych sprzętu.
Dla lidera francuskiej kadry nadchodzący turniej ma znaczenie historyczne, ponieważ Francja nigdy nie sięgnęła po złoto mistrzostw świata. Wembanyama podkreślił, że chce wywrzeć trwały wpływ na projekt narodowy, który trwa od dekad, a celem nadrzędnym pozostaje wywalczenie kwalifikacji na igrzyska olimpijskie.
