Jarosław Królewski nie zamierza biernie przyglądać się wszystkim decyzjom podejmowanym w Wiśle Kraków. Prezes ma zastrzeżenia do jednego z elementów funkcjonowania drużyny i przyznał, że odpowiedni sygnał został lub zostanie przekazany Mariuszowi Jopowi.
Sprawa dotyczy sposobu wprowadzania do zespołu nowych zawodników. Zdaniem Królewskiego otrzymują oni zbyt mało czasu na boisku, aby można było rzeczywiście przekonać się o ich możliwościach.
– Nie ma szans, żeby zawodnik, który przyszedł do Wisły, w cztery minuty meczu z Górnikiem Zabrze pokazał cokolwiek. No umówmy się, to nie jest ten model gry, w który powinniśmy iść. Przekazałem ten feedback trenerowi czy każę przekazać trenerowi, jeśli nie został przekazany przez nasz dział sportowy, no bo tak nie może to wyglądać – powiedział Królewski.
Prezes uważa, że szczególnie na obecnym etapie sezonu sztab powinien dawać nowym twarzom więcej możliwości. Jego zdaniem dopiero odpowiednia liczba minut pozwala ocenić, czy dany transfer rzeczywiście się sprawdził.
Królewski odniósł się przy tym szerzej do „polskiej myśli szkoleniowej”. Jego zdaniem wśród trenerów funkcjonuje przywiązanie do hierarchii i przekonanie, że nowy zawodnik musi najpierw przejść określony proces treningowy, zanim otrzyma poważniejszą szansę. Prezes Wisły nie jest zwolennikiem takiego podejścia.
– My nie możemy skończyć po pięciu meczach z trzydziestoma, czterdziestoma minutami nowych zawodników, bo trudno ich wtedy ocenić – zaznaczył.
AI ocenia trenera w Wiśle Kraków
Co ciekawe, w Wiśle od tego sezonu funkcjonuje również nietypowy system analizowania pracy drużyny. Przed spotkaniem trener przygotowuje plan meczowy oraz przewidywane składy obu zespołów.
Po końcowym gwizdku powstaje raport, a następnie przy wykorzystaniu AI analizowane jest, w jakim stopniu wcześniejsze założenia znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Klub otrzymuje w ten sposób zestawienie tego, co udało się zrealizować, a co nie.

