Dyskusja wywołana ujawnieniem krytycznego e-maila Pawła Sokolnickiego doczekała się kolejnej odsłony. Marcin Szulc, prezes Kolegium Sędziów PZPN, odniósł się w Kanale Sportowym do zastrzeżeń wieloletniego asystenta Szymona Marciniaka. Nie wszystkie zdecydował się odrzucić.
Wiadomość Sokolnickiego, którą ujawniło Weszło, trafiła do Cezarego Kuleszy oraz innych przedstawicieli władz federacji. Znalazły się w niej poważne uwagi dotyczące funkcjonowania nowego Centrum VAR, przygotowania arbitrów, kwestii technicznych czy sposobu wyznaczania linii spalonego.
Szulc nie otrzymał e-maila bezpośrednio od jego autora. Jak wyjaśnił w rozmowie z Kanałem Sportowym, wiadomość przekazali mu jego przełożeni. Po zapoznaniu się z jej treścią szef Kolegium Sędziów nie podziela większości przedstawionych zastrzeżeń.
– Nie dostałem tego e–maila bezpośrednio od Pawła, lecz przekazali mi go przełożeni. Z większością się absolutnie nie zgadzam – powiedział.
Jeden problem Szulc dostrzega
Nie oznacza to jednak całkowitego odrzucenia krytyki. Podczas rozmowy Dominik Piechota przywołał między innymi bardzo mocną ocenę Sokolnickiego dotyczącą wyznaczania linii spalonego.
Szulc odpowiedział na przykładzie sytuacji z meczu Pogoń Szczecin – Motor Lublin. Kolegium Sędziów po analizie zdarzenia uznało, że arbitrzy mogli wykonać swoją pracę dokładniej.
– Uznaliśmy, że można i należało tę linię spalonego z linii 16. metra wyrysować zdecydowanie lepiej – przyznał.
Prezes Kolegium Sędziów potwierdził jednocześnie, że w tej sytuacji nie było możliwości sprawdzenia wyznaczonej linii przy użyciu kamery GLT umieszczonej na linii bramkowej. Jego zdaniem mimo tego przy zachowaniu odpowiedniej staranności można było stwierdzić minimalnego spalonego.
Mocna obrona szkolenia polskich sędziów
Znacznie większa różnica zdań dotyczy oceny systemu szkolenia arbitrów. Sokolnicki krytycznie oceniał jego funkcjonowanie, natomiast Szulc nie zgadza się z tezą o jego „skostnieniu”.
Szef sędziów wskazał na zmiany wprowadzone w ostatnim czasie. W trakcie rundy organizowane są dwudniowe szkolenia, a od tego sezonu działa również nowa platforma szkoleniowa pozwalająca na bieżący kontakt z arbitrami i analizowanie konkretnych zdarzeń. Co dwa tygodnie odbywają się ponadto spotkania online.
Szulc zaznaczył również, że oficjalne interpretacje prezentowane przez Kolegium Sędziów są efektem pracy sześcioosobowego prezydium, a nie decyzji pojedynczej osoby.
Sokolnicki może skonfrontować swoje uwagi z PZPN
Na tym sprawa wcale nie musi się zakończyć. Szulc zadeklarował gotowość do bezpośredniej rozmowy z autorem głośnego e-maila.
– Mam nadzieję, że Paweł Sokolnicki przyjdzie do nas i zgłosi swoje uwagi. Nie dotyczy to tylko jego, może przyjść każdy sędzia, który widzi nasze błędy – stwierdził.

