Osman Bukari miał być jednym z symboli nowego, ambitnego Widzewa Łódź. Klub zapłacił za reprezentanta Ghany około 5,5 mln euro, ale kilka miesięcy później zawodnik wrócił na wypożyczenie do Crvenej zvezdy. Aleksandar Vuković po czasie opowiedział, dlaczego jego zdaniem ten transfer nie przyniósł oczekiwanego efektu.
Były trener Widzewa zwrócił uwagę przede wszystkim na presję, jaka od początku towarzyszyła Bukariemu. Wokół zawodnika szybko powstała aura wielkiego transferu, a oczekiwania rosły wraz z kwotą, jaką zapłacił łódzki klub.
– Współczułem mu. Widziałem, że to nie jest tak słaby piłkarz, żeby znaleźć się totalnie z boku. Został obarczony oczekiwaniami, którym nie mógł sprostać – powiedział Vuković na kanale „Prawda Futbolu”.
Szkoleniowiec wskazał też na różnicę między warunkami, w Crvenej zvezdzie z realiami Ekstraklasy. Jego zdaniem w Serbii skrzydłowy znacznie częściej występował w spotkaniach, w których jego drużyna miała dużą przewagę nad rywalem.
– W Crvenej w lidze gra może dwa wymagające spotkania na pół roku. Reszta to spotkania, jakbyśmy dali grać naszym topowym zespołom z drugoligowcami. To jest tak duża skala różnicy. Piłkarz nagle może się srogo zdziwić – tłumaczył.
Kiedy Vuković przejmował Widzew, drużyna walczyła o utrzymanie i potrzebowała natychmiastowych efektów. Bukari nie dawał wówczas liczb, podobnie jak część innych ofensywnych zawodników. Trener zdecydował się więc na inne rozwiązania, stawiając między innymi na Frana Alvareza i Sebastiana Bergiera.
Pobyt Ghańczyka w Łodzi zakończył się latem. 16 lipca został wypożyczony do Crvenej zvezdy z opcją wykupu. Wcześniej wiosną rozegrał dla Widzewa osiem meczów ligowych i uzbierał 482 minuty.
Powrót do Serbii nie przyniósł jednak natychmiastowego przełomu. Bukari ma obecnie na koncie 12 występów, dwa gole i dwie asysty. W jednym z meczów eliminacji Ligi Europy otrzymał również czerwoną kartkę.

