Marsylia wyrasta na jednego z głównych faworytów w wyścigu o podpis Amissaha, ale to w Kraju Basków doszło do prawdziwego przełomu. Ernesto Valverde oficjalnie ogłosił, że po zakończeniu obecnego sezonu przestanie pełnić funkcję trenera Athletic Club. Doświadczony szkoleniowiec kończy swoją trzecią kadencję w Bilbao, podczas której zdołał wprowadzić zespół do Ligi Mistrzów i sięgnąć po trofeum Copa del Rey.
Decyzja o rozstaniu nie jest świeżą sprawą, choć dopiero teraz ujrzała światło dzienne. Valverde przyznał przed meczem z Realem Betis, że planował ten krok od dłuższego czasu. Wybór momentu ogłoszenia ma związek z nadchodzącymi wyborami w klubie, które odbędą się pod koniec roku. Trener chciał ułatwić zadanie obecnym władzom oraz kandydatom na prezesa, dając im jasny sygnał, że muszą szukać nowego lidera dla pierwszej drużyny.
Tajemnicze okoliczności i giełda nazwisk
Szkoleniowiec wspomniał o serii okoliczności, które wpłynęły na jego ruch, jednak na razie nie chce zagłębiać się w szczegóły. Valverde ma na koncie prawie 500 meczów w roli trenera Athletic i podkreśla, że nadchodzące dziesięć spotkań będzie najważniejsze w jego karierze. Obecnie zespół zajmuje dziesiąte miejsce w tabeli, ale traci tylko trzy punkty do strefy gwarantującej grę w europejskich pucharach, co pozostaje głównym celem na finisz rozgrywek.
Głównym kandydatem do zastąpienia Valverde jest Andoni Iraola, który obecnie prowadzi Bournemouth. Hiszpański menedżer stanowczo zaprzeczył jednak, jakoby prowadził już jakiekolwiek rozmowy z klubem z Bilbao. Iraola podkreślił, że Valverde jest dla niego największym trenerskim autorytetem, a jego obecna sytuacja kontraktowa w Anglii wymaga wewnętrznych analiz. Obok niego w gronie potencjalnych następców wymienia się także Edina Terzicia oraz Inigo Pereza.
