Daniel Myśliwiec w stanowczych słowach odciął się od oceny pracy arbitrów po poniedziałkowym starciu, w którym rzut karny podyktowany w 85. minucie odebrał Lechii niemal pewne zwycięstwo. Szkoleniowiec gości uciął wszelkie spekulacje dotyczące czerwonej kartki i faulu w polu karnym, podkreślając swoją wiarę w czyste intencje sędziów.
Choć w poniedziałek Iwan Żelizko wyprowadził Lechię na prowadzenie, a Emmanuel Twumasi osłabił Piasta Gliwice czerwoną kartką, Gdańszczanie nie zdołali dowieźć wyniku 1:0 do końca. Kluczowym momentem okazało się nieodpowiedzialne zachowanie Mateja Rodina, który uderzył Jakuba Czerwińskiego w twarz w obrębie „szesnastki”.
Sędzia Paweł Raczkowski, po analizie materiału wideo, przyznał rzut karny, który na gola zamienił Patryk Dziczek. Po ostatnim gwizdku na trybunach w Gdańsku rozległy się salwy gwizdów, będące reakcją na brak dyscypliny taktycznej zespołu grającego przez godzinę w przewadze.
Trener Daniel Myśliwiec odmówił udziału w medialnej dyskusji na temat ewentualnych błędów sędziowskich. Pytany o zasadność wykluczenia Twumasiego oraz o sytuację z Czerwińskim, odpowiedział w sposób bezkompromisowy:
„Nie oglądałem powtórek żadnej z tych sytuacji. Uważam, że to nie ma sensu. Wierzę, że sędziowie mają dobre intencje i chcą trzymać się litery prawa. Nigdy nie komentuję pracy sędziów i nie będę tego robił teraz. Mam nadzieję, że pan to zrozumie”.
Remis 1:1 pozostawia Lechię Gdańsk na 9. miejscu w tabeli z dorobkiem 38 punktów (uwzględniając odjęcie 5 punktów decyzją federacji). Piast Gliwice, z dorobkiem 36 oczek, zajmuje obecnie 15. lokatę, utrzymując minimalny dystans nad strefą spadkową, w której znajdują się Arka Gdynia, Widzew Łódź oraz zamykająca stawkę Termalica. Liderem Ekstraklasy pozostaje Lech Poznań z 49 punktami na koncie.

