John Carver po remisie Lechii Gdańsk z Piastem Gliwice skierował wyraźne ostrzeżenie pod adresem jednego z zawodników rywali — i nie zostawił suchej nitki na VAR-ze.
Mecz 29. kolejki Ekstraklasy na Polsat Plus Arena Gdańsk zakończył się remisem 1:1. Lechia Gdańsk przez ponad godzinę grała z przewagą jednego zawodnika — Emmanuel Twumasi z Piasta Gliwice obejrzał czerwoną kartkę już w 24. minucie za brutalny faul. W 63. minucie Iwan Żelizko dał gospodarzom prowadzenie i przez długi czas wszystko wskazywało na trzy punkty dla Biało-Zielonych. W 85. minucie Patryk Dziczek wyrównał z rzutu karnego, podyktowanego po wideoweryfikacji.
Carver na konferencji prasowej nie ukrywał frustracji z powodu zarówno wyniku, jak i postawy swojego zespołu w pierwszej połowie.
„Jesteśmy bardzo rozczarowani końcowym wynikiem, ale jeszcze bardziej jestem zaniepokojony tym, jak zaczęliśmy mecz. Zazwyczaj gramy z dużą energią i intensywnością, a dzisiaj tego zupełnie nie czułem w pierwszej połowie" — powiedział trener Lechii.
Po przerwie obraz gry się zmienił.
„W drugiej połowie widziałem więcej energii i dzięki temu stworzyliśmy sobie więcej sytuacji niż przed przerwą. Strzeliliśmy bramkę i w takim momencie czasem pojawia się myśl, że to już wystarczy. Ale graliśmy przeciwko dziesięciu zawodnikom — wiedzieliśmy, że jedynym sposobem, w jaki Piast może nam zagrozić, są stałe fragmenty gry" — ocenił Anglik.
Sytuacja, która doprowadziła do rzutu karnego, rozegrała się w polu karnym Lechii po dalekim wrzucie z autu. Matej Rodin uderzył w twarz Jakuba Czerwińskiego, sędzia Paweł Raczkowski po analizie VAR podyktował jedenastkę. Carver uznał pierwotną decyzję arbitra — brak odgwizdania faulu — za słuszną.
„Myślę, że sędzia główny podjął na boisku bardzo dobrą decyzję, bo stał kilkanaście metrów od całego zdarzenia. A jednak ktoś w studiu VAR zdecydował, że warto się tej sytuacji przyjrzeć. Niestety, w ten sposób zdejmujemy odpowiedzialność z sędziów głównych" — mówił trener.
Carver określił podyktowany rzut karny jako „najbardziej delikatny, jaki kiedykolwiek w życiu widział", a następnie skierował bezpośrednie ostrzeżenie pod adresem Czerwińskiego.
„Myślę, że ten zawodnik powinien przemyśleć swoje zachowanie. Padł na murawę tak, jakby został rażony piorunem albo uderzony wielkim młotem, a przecież nie było tam żadnego brutalnego kontaktu z jego twarzą" — stwierdził szkoleniowiec Lechii.
Sytuację trener porównał do wcześniejszego meczu z Cracovią.
„Czuję się tak, jakbym puszczał nagranie z mojej ostatniej konferencji. To była kopia tamtej sytuacji: daleki wrzut z autu, głupi faul i sędzia dyktuje rzut karny" — powiedział Carver, dodając na koniec: „W tak ważnym meczu, gdzie punkty są kluczowe dla obu zespołów, powinniśmy dopisać dzisiaj trzy punkty".

