Turecki Trabzonspor nie próżnuje na rynku transferowym i po udanym sezonie, zwieńczonym zdobyciem krajowego pucharu, planuje spektakularne wzmocnienia. Jak donoszą media, na szczycie listy życzeń znalazł się Dodi Lukebakio. 28-letni reprezentant Belgii, który obecnie broni barw Benfiki, stał się głównym celem po tym, jak klubowi nie udało się sfinalizować transakcji z udziałem Victora Tsygankova. Według tureckiego dziennika „Fanatik”, sztab szkoleniowy pod wodzą Fatiha Tekke podjął już pierwsze kroki, by wybadać możliwość sprowadzenia skrzydłowego nad Morze Czarne.
Dodi Lukebakio
Benfica→Trabzonspor
Sytuacja Lukebakio w Lizbonie jest niejednoznaczna. Belg trafił do Portugalii zeszłego lata z Sevilli za kwotę 20 milionów euro, podpisując kontrakt obowiązujący aż do 2030 roku. Choć umowa zawiera astronomiczną klauzulę odejścia w wysokości 50 milionów euro, piłkarz w minionym sezonie pełnił głównie rolę zmiennika. W barwach Benfiki rozegrał 25 spotkań, spędzając na boisku 1351 minut, co przełożyło się na dwa gole i pięć asyst. Mimo statusu rezerwowego, jego wartość rynkowa wciąż oscyluje w granicach 15 milionów euro, a doświadczenie z 31 występów w kadrze narodowej Belgii czyni go niezwykle łakomym kąskiem na rynku.
Zainteresowanie Trabzonsporu nie jest odosobnione, gdyż sytuację zawodnika monitorują także inne europejskie marki, w tym Nottingham Forest, VfB Stuttgart oraz AC Milan. Kluczową postacią w potencjalnym transferze do Turcji jest trener Fatih Tekke, który miał zwrócić szczególną uwagę na Lukebakio podczas jego występów na Mistrzostwach Świata. Szkoleniowiec widzi w nim idealne wzmocnienie siły ognia swojej drużyny, która w nadchodzących rozgrywkach chce rzucić wyzwanie największym potęgom ligi.
Obecnie zarząd Trabzonsporu prowadzi analizę finansową operacji i skierował pierwsze zapytania do biur na Estádio da Luz. Benfica, która zainwestowała w zawodnika spore środki, może nie być skłonna do łatwej rezygnacji z piłkarza, chyba że na stole pojawi się oferta zbliżona do kwoty, jaką sami zapłacili rok temu. Negocjacje znajdują się we wstępnej fazie, a kluczowa może okazać się wola samego zawodnika, który w Portugalii nie może liczyć na regularną grę w wyjściowej jedenastce.