Sytuacja Franco Israela w Turynie staje się coraz bardziej skomplikowana. 26-letni bramkarz, który trafił do Torino latem 2025 roku ze Sportingu CP za kwotę oscylującą wokół 4,5 miliona euro, ma za sobą rozczarowujący sezon. Mimo że sprowadzano go z myślą o roli pierwszego golkipera, Urugwajczyk zaliczył jedynie 9 występów w Serie A, przegrywając rywalizację o miejsce w składzie. Obecnie media donoszą o zaawansowanych rozmowach w sprawie jego powrotu do Nacionalu, jednak negocjacje natrafiły na niespodziewaną i bolesną przeszkodę.
Franco Israel
Torino→Nacional
Kluczowym problemem okazał się stan zdrowia zawodnika. Jak informują media, u Israela zdiagnozowano uszkodzenie ścięgna barku, które powoduje silny dyskomfort. Choć uraz teoretycznie nie wyklucza go z gry w tej chwili, konieczność przeprowadzenia zabiegu chirurgicznego stawia pod znakiem zapytania sens natychmiastowego transferu. Wiceprezes Nacionalu, Flavio Perchman, wprost odniósł się do tej patowej sytuacji, sugerując, że operacja może pokrzyżować plany klubu z Montevideo.
„Musi przejść operację” – przyznał Flavio Perchman w rozmowie z programem „Las voces del fútbol”, tłumacząc powody wstrzymania transakcji. Działacz podkreślił, że choć zainteresowanie zawodnikiem jest realne, klub musi brać pod uwagę czas rekonwalescencji po zabiegu. Obecnie wartość rynkowa bramkarza szacowana jest na 2,5 miliona euro, a jego kontrakt z włoskim klubem obowiązuje do czerwca 2028 roku. Oprócz Nacionalu, sytuację monitoruje również hiszpańskie Getafe, jednak to powrót do Urugwaju wydawał się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.
Obecnie negocjacje znajdują się w martwym punkcie, a obie strony czekają na ostateczną decyzję sztabu medycznego dotyczącą terminu operacji barku. Jeśli Israel zdecyduje się na natychmiastowy zabieg, jego powrót do Nacionalu w letnim oknie transferowym może zostać definitywnie odwołany.