Tommy Paul wyrasta na jednego z najgroźniejszych zawodników trwającego sezonu na trawie. Amerykanin, który śrubuje serię siedmiu zwycięstw z rzędu w Queen’s Club, otwarcie przyznał, dlaczego to właśnie ta nawierzchnia daje mu przewagę nad rywalami. Jak sam twierdzi, specyfika gry na trawie pozwala mu zniwelować mankamenty, które są widoczne w innych warunkach.
Statystyki nie kłamią i potwierdzają słowa 29-letniego tenisisty. Paul notuje na trawie skuteczność na poziomie 65,9 proc., co jest wynikiem znacznie lepszym niż w przypadku kortów twardych czy mączki. Po pokonaniu Zachary'ego Svajdy oraz Botica van de Zandschulpa, zawodnik przygotowuje się do starcia z Alejandro Davidovichem Fokiną, mając świadomość, że specyficzne odbicie piłki promuje jego styl gry i agresywne uderzenia z głębi kortu.
Sposób na Sinnera i Alcaraza
W rozmowie z Tennis365 Paul został zapytany, czy trawa jest kluczem do nawiązania walki z absolutną czołówką, taką jak Jannik Sinner czy Carlos Alcaraz. Tenisista nie unikał odpowiedzi na trudne pytania dotyczące swojej formy. „Tak, nie będę wchodził zbyt głęboko w szczegóły, ale myślę, że to nieco ogranicza moje słabości, co jest dla mnie oczywiście bardzo dobre” – przyznał szczerze Tommy Paul, analizując swoje szanse w starciach z gigantami światowego rankingu.
Amerykanin podkreślił, że na trawie piłka pozostaje w strefie uderzenia, co pozwala mu na pełny zamach i przejęcie inicjatywy. „Czuję, że trawa mi pomaga. Czasami, jeśli wychylisz się w odpowiednią stronę i złapiesz rytm przy returnie, to naprawdę lubię returnować na tej nawierzchni. Do tego dochodzi oczywiście pomoc przy własnym serwisie” – dodał zawodnik, który w 2024 roku dotarł do ćwierćfinału Wimbledonu, gdzie musiał uznać wyższość Alcaraza.
Porównując warunki w Queen’s Club do tych panujących na kortach Wimbledonu, Paul zauważył subtelne różnice w szybkości gry. Według niego londyński turniej wielkoszlemowy mógł w ostatnim czasie nieco zwolnić, podczas gdy korty w Queen’s Club zachowują swój bardzo tradycyjny charakter. Mimo porażki z Alcarazem sprzed dwóch lat, Amerykanin uważa tamten występ za jeden z najlepszych w swojej karierze, co tylko utwierdza go w przekonaniu o własnej sile na zielonej trawie.
