Ferrari rzuca wyzwanie Mercedesowi i szykuje technologiczną rewolucję na Grand Prix Austrii. Zespół z Maranello czeka na oficjalną zgodę FIA, aby wprowadzić zmodernizowany silnik, który ma drastycznie zmniejszyć stratę mocy do liderów zestawienia.
Inżynierowie pod wodzą Enrico Gualtieriego postawili na ekstremalne rozwiązania. Nowa jednostka napędowa wykorzystuje głowicę z alloyu stalowego zamiast aluminium, co pozwala na pracę w znacznie wyższych temperaturach. W połączeniu ze specjalną mieszanką paliwową opracowaną przez Shell w Hamburgu, Ferrari zamierza podnieść temperaturę powietrza w intercoolerze do ponad 115 stopni Celsjusza. Taki zabieg ma zapewnić wydajniejszy proces spalania i dodatkowy zastrzyk mocy, który według doniesień może sięgać nawet 15 koni mechanicznych.
Pogoń za Mercedesem i walka z awariami
Sukces Lewisa Hamiltona w Barcelonie wlał nową nadzieję w serca mechaników, ale nastroje mąci niepewność dotycząca niezawodności. Podczas gdy SF-26 świetnie zarządza oponami i zyskuje dzięki nowym pakietom aerodynamicznym, zespół wciąż analizuje dramatyczną awarię Charlesa Leclerca. Monakijczyk w Hiszpanii stracił wspomaganie kierownicy i systemy hydrauliczne, co przypominało incydent z Monako. Inżynierowie muszą wyeliminować te błędy, bo w Austrii odpowiedź zapowiedział już Red Bull, szykujący własne, potężne poprawki na domowy tor.
