Gregoire Nitot, właściciel Polonii Warszawa, opublikował na Facebooku wiadomość wysłaną piłkarzom przez WhatsApp tuż po tym, jak „Czarne Koszule" w dramatycznych okolicznościach wywalczyły awans do baraży o Ekstraklasę — i nie szczędził ani szczerości w ocenie gry, ani rozmachu w kreśleniu klubowych ambicji.
Jeszcze przed ostatnią kolejką Betclic 1. Ligi szanse Polonii Warszawa na baraże wydawały się być minimalne. Po porażce z Wisłą Kraków w przedostatniej rundzie Warszawianie musieli nie tylko wygrać na wyjeździe z Odrą Opole, lecz także liczyć na potknięcie bezpośrednich rywali. Scenariusz ułożył się jednak po ich myśli — Ruch Chorzów sensacyjnie przegrał ze zdegradowanym wcześniej Zniczem Pruszków, a Polonia zapewniła sobie zwycięstwo w Opolu dzięki golowi Łukasza Zjawińskiego strzelanemu w ostatniej akcji meczu.
„Czarne Koszule" przeskoczyły „Niebieskich" w tabeli i zameldowały się w barażach, gdzie już w najbliższy czwartek zmierzą się w półfinale na wyjeździe z Wieczystą Kraków.
Bezpośrednio po meczu Nitot opublikował na Facebooku treść wiadomości wysłanej przez WhatsApp do piłkarzy. Ujawnił w niej finansowe warunki ewentualnego awansu:
„1 milion PLN premii dla was w przypadku awansu (+ 300 tys. dla sztabu)".
Zastrzegł jednak, że pieniądze to jedynie część motywacji.
„Ale poza pieniędzmi macie wyjątkową szansę: osiągnąć coś niezwykłego, zapisać się w historii i pamiętać to przez całe życie" — pisał właściciel.
Nitot pochwalił indywidualnie dwóch piłkarzy — wspomnianego już Zjawińskiego, a także Mateusza Kuchtę, których określił mianem „supergwiazd" i tych, którzy „uratowali" drużynę w Opolu. Nie oszczędził jednak reszty zespołu w ocenie samego spotkania.
„Bądźmy szczerzy: nie zagraliśmy dobrze. To był słaby występ, z wyraźnym brakiem intensywności fizycznej" — napisał wprost.
Właściciel Polonii dał jasno do zrozumienia, że sam udział w barażach nie jest dla niego żadnym sukcesem.
„Chcę być bardzo jasny: same baraże nie mają dla mnie znaczenia. Liczy się awans" — stwierdził.
Przyznał, że wciąż odczuwa żal po ubiegłorocznej porażce w półfinale, przegranej w 90. minucie z Wisłą Płock. Perspektywę nakreślił z dużym rozmachem — awans do Ekstraklasy to cel najbliższy, ale nie ostateczny.
„To, co mnie naprawdę motywuje — i dlaczego inwestuję tyle w ten klub — to awans do Ekstraklasy, a potem, za kilka lat, wygranie europejskich rozgrywek" — napisał Nitot.
Na czwartkowy półfinał z Wieczystą Kraków i ewentualne niedzielne starcie zażądał od drużyny zdecydowanej poprawy. Za wzorzec postawił mecze z Ruchem Chorzów rozegrany 21 lutego oraz z Wieczystą Kraków 2 marca.
„Jeśli zagracie tak jak w tych spotkaniach — wygracie te baraże" — przekonywał zawodników.
Trudno nie zauważyć, że Nitot jest właścicielem wyjątkowo wymagającym. W wiadomości, którą zdecydował się upublicznić, pochwały są oszczędne i dotyczą zaledwie niektórych — reszta dostaje komunikat jednoznaczny: to był słaby mecz i trzeba zdecydowanie podskoczyć poziom. Do tego właściciel „Czarnych Koszul” kreśli wizję, która na pierwszy rzut oka może przyprawić o zawrót głowy — klub walczący właśnie o awans z pierwszej ligi już dziś słyszy o wygraniu europejskich rozgrywek, co wydaje się być na ten moment scenariuszem z kategorii „science fiction”. Czy tak wywarta presja na zawodnikach przyniesie pozytywny efekt? Przekonamy się o tym jeszcze w tym tygodniu.

