W Legii Warszawa podczas tego okna może wydarzyć się jeszcze naprawdę sporo. Fredi Bobić nie ukrywa, że klub pozostaje aktywny i jest przygotowany na różne scenariusze. Końcówka okna może przynieść kilka niespodziewanych ruchów.
W Warszawie nie chcą zamykać kadry zbyt wcześnie. Do końca okna pozostały prawie trzy tygodnie, a Fredi Bobić spodziewa się, że właśnie w tym okresie na rynku zrobi się największy ruch. Legia ma więc na bieżąco obserwować dostępnych zawodników i reagować na pojawiające się możliwości.
Jedną z nich był Jan Kuchta. Bobić, cytowany przez serwis Legia.net, potwierdził, że Czech znajdował się wśród interesujących klub opcji. Jednocześnie zaznaczył, że podobnych nazwisk jest więcej.
– Wspominałem, że pod koniec okna transferowego rynek transferowy oszaleje i będziemy szukać okazji? Czy Jan Kuchta jest jedną z takich okazji? Tak, jest jedną z nich. Ale są też inni zawodnicy. Zostały nam prawie trzy tygodnie do końca okna transferowego, więc będzie bardzo ciekawie – powiedział.
Co istotne, plany Legii mogą zmieniać się niemal z dnia na dzień. Powodem są potencjalne transfery wychodzące. Jeżeli za któregoś z piłkarzy pojawi się atrakcyjna finansowo oferta, warszawianie nie wykluczają sprzedaży. Dopiero wtedy może powstać potrzeba wzmocnienia pozycji, która obecnie wcale nie znajduje się wysoko na liście priorytetów.
– Ktoś może przyjść i spróbować kupić od nas zawodnika za duże pieniądze czy coś w tym stylu, ale jednocześnie zawsze jesteśmy przygotowani, żeby zareagować i ruszyć po innego piłkarza. Mamy swoją listę i codziennie ją monitorujemy – wyjaśnił Bobić.
Dlatego kolejne transfery Legii nie muszą być oczywiste. Klub bierze pod uwagę różne możliwości, a w zależności od rozwoju sytuacji mogą pojawić się zarówno transfery definitywne, jak i wypożyczenia.
Palącym tematem bez dwóch zdań pozostaje Mileta Rajović. Legia chciałaby znaleźć rozwiązanie dotyczące przyszłości napastnika, który nie spełnia dotychczas oczekiwań. Problemem są jednak finanse – warszawski klub wydał na niego około trzech milionów euro i nie chce teraz sprzedawać go za znacznie mniejszą kwotę. Wśród rozważanych możliwości pojawiało się również wypożyczenie.

