Mileta Rajović przeżywa bardzo trudny okres w Legii Warszawa, ale jego nazwisko wciąż wzbudza zainteresowanie na rynku transferowym. Chętnych może nie brakować, choć przeprowadzenie całej operacji nie będzie łatwe.
Rajović nadal nie potrafi odnaleźć się w Legii. W czterech spotkaniach obecnego sezonu Ekstraklasy rozegrał 201 minut i nie strzelił gola. Do problemów sportowych doszła ostatnio również napięta sytuacja z kibicami.
Podczas meczu z Radomiakiem napastnik został wygwizdany przez część trybun, a po spotkaniu nie podszedł do kibiców i od razu udał się do szatni. Marek Papszun apelował wcześniej o wstrzemięźliwość w ocenach zawodnika, jednak atmosfera wokół Rajovicia robi się coraz trudniejsza.
Mogłoby się zatem wydawać, że znalezienie mu nowego pracodawcy będzie dużym problemem. Mimo nieudanego okresu w Warszawie Rajović nadal wzbudza jednak zainteresowanie. Jego sytuacji przyglądają się także polskie kluby, które widzą możliwość pozyskania zawodnika z ciekawym CV w potencjalnie korzystnych okolicznościach.
W medialnych dyskusjach pojawił się między innymi kierunek krakowski. Wojciech Jagoda na antenie Kanału Sportowego stwierdził, że Rajović jego zdaniem nie może obecnie liczyć na wiele minut w Legii i jest „do wzięcia”. W trakcie rozmowy jako potencjalny kierunek wskazano Cracovię.
Na tym etapie nie ma jednak potwierdzenia, że Pasy rzeczywiście prowadzą negocjacje w sprawie 27-latka. Krakowski klub potrzebuje wzmocnień i właśnie dlatego jego nazwa pojawia się przy dyskusjach dotyczących przyszłości napastnika.
Największym problemem są pieniądze. Legia zapłaciła za Rajovicia około trzech milionów euro i nie zamierza teraz oddawać go za niewielką część tej kwoty. Według Sport1.pl warszawski klub nie chce sprzedawać napastnika za półdarmo. Zaskakujące dla wielu kibiców może być jednak to, iż coraz bardziej prawdopodobne jest, że zawodnik zostanie w Polsce, a nie trafi za granicę. Nie będzie jednak raczej zbyt długo w aktualnej drużynie.
To znacznie komplikuje potencjalny transfer. Zainteresowane kluby mogą widzieć w obecnej sytuacji okazję do pozyskania Rajovicia po obniżonej cenie, podczas gdy Legia chce ograniczyć stratę na swojej rekordowej inwestycji.
Jednym z możliwych rozwiązań pozostaje wypożyczenie, choć również w tym przypadku znalezienie wariantu odpowiadającego wszystkim stronom może nie być proste. Umowa Rajovicia z Legią obowiązuje aż do czerwca 2029 roku.
Paradoks polega więc na tym, że choć Rajović sportowo nie daje Legii tego, czego po nim oczekiwano, nie stał się zawodnikiem, którym nikt się nie interesuje. Chętni obserwują jego sytuację, ale widzą w nim bardziej okazję transferową, niż perełkę, którą warto kupić za ogromne – jak na polskie realia – środki.
(rp)

