Rekordowy transfer, rekordowe oczekiwania i rekordowe rozczarowanie — historia Osmana Bukariego w Widzewie stała się symbolem nieudanej polityki transferowej łódzkiego klubu, choć jeden z ekspertów jest przekonany, że problem leży nie w zawodniku, lecz w miejscu, do którego trafił.
Robert Podoliński, ekspert telewizyjny i trener, nie owija w bawełnę. Według niego Osman Bukari posiada umiejętności, które powinny robić wrażenie na każdym poziomie rozgrywek.
„To, że Osman Bukari umie grać, to widać w każdym kontakcie z piłką" — stwierdził Podoliński, idąc jeszcze dalej w swojej ocenie: „Twierdzę, że Bukari w Jagiellonii Białystok byłby jednym z najlepszych skrzydłowych w Ekstraklasie."
W grudniu 2025 roku 27-letni ghański skrzydłowy dołączył do Widzewa jako najdroższy piłkarz w historii Ekstraklasy. Transfer z amerykańskiego Austin FC pochłonął 5,5 miliona euro, kontrakt obowiązuje do 2030 roku, a roczne wynagrodzenie zawodnika szacuje się na około 1,2 miliona euro. Dyrektor sportowy klubu Dariusz Adamczuk zapowiadał, że Bukari ma być gwiazdą nie tylko Widzewa, ale całej ligi.
Rzeczywistość okazała się brutalna. Sceptycy zwracali uwagę na statystyki z MLS jeszcze przed debiutem: w 39 oficjalnych meczach dla Austin FC Bukari zdobył zaledwie 5 bramek i zanotował 6 asyst, co plasowało go dopiero na 106. miejscu w klasyfikacji kanadyjskiej ligi. To wyniki dwukrotnie słabsze od tych, jakie notował wcześniej w Serbii.
W Polsce nie stało się lepiej. W pięciu meczach dla Widzewa skrzydłowy nie wpisał się ani razu na listę strzelców, nie zaliczył też żadnej asysty. W inauguracyjnym meczu nowego szkoleniowca Vukovicia — wygranym z Lechem 2:1 — Bukari nie znalazł się nawet w kadrze meczowej. Z biegiem czasu stał się postacią marginalną, nie rozgrywając pod wodzą Vukovicia ani jednej minuty.
Sprawę skomplikowały dodatkowo problemy formalne: w przerwie reprezentacyjnej zawodnik wyleciał do Afryki, by uregulować kwestie związane z pozwoleniem na pobyt w Polsce. Powrót przeciągnął się na kilka tygodni, co jeszcze bardziej zaostrzyło nastroje wśród kibiców.
Zwolennicy transferu wskazują na okoliczności łagodzące. Słaba forma w MLS miała konkretne pozaboiskowe podłoże — żona Bukariego utraciła prawo pobytu w Stanach Zjednoczonych i przez rok zawodnik funkcjonował bez rodziny. Austin FC wcale nie chciało go sprzedawać: to sam piłkarz wymuszał transfer. Klub z Teksasu należał ponadto do najbardziej defensywnych drużyn całej ligi, co nie sprzyjało graczom ofensywnym w typie Bukariego.
Żadna z tych okoliczności nie zmienia jednak obecnego obrazu sytuacji. Widzew wydał w tym sezonie blisko 23 miliony euro na wzmocnienia, a mimo to tkwi w strefie spadkowej z 13 porażkami w 26 ligowych meczach. Bukari oraz drugi kosztowny skrzydłowy, Fornalczyk — których transfery pochłonęły łącznie około 30 milionów złotych — po prostu nie pasują do taktyki Vukovicia i nie grają.
Serbskie media informują, że 27-latek poważnie rozważa zmianę otoczenia. Realia Ekstraklasy dalece odbiegły od jego wyobrażeń, a klub walczący o utrzymanie nie dysponuje silną pozycją negocjacyjną.

