Thomas Walkup wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi w europejskiej koszykówce, decydując się na jednostronne rozwiązanie kontraktu z Olympiakosem Pireus. Doświadczony rozgrywający, który do tej pory uchodził za wzór profesjonalizmu, postawił wszystko na jedną kartę i wszedł na drogę prawną z dotychczasowym pracodawcą. Sytuacja jest o tyle bezprecedensowa, że zawodnik działa niemal całkowicie na własną rękę, ignorując dotychczasowe struktury i relacje wewnątrz klubu.
Kulisy tego buntu odsłania Michalis Stefanou z portalu Betarades, wskazując na całkowitą izolację zawodnika. Walkup miał odsunąć od spraw swoich agentów, gdy ci próbowali odwieść go od otwartego konfliktu z greckim klubem. Zamiast nich zatrudnił prawnika we Włoszech i przestał kontaktować się z kolegami z drużyny oraz sztabem szkoleniowym. Nawet Georgios Bartzokas, trener mający ogromny wpływ na rozwój jego kariery, nie jest w stanie dotrzeć do zawodnika, który pozostaje nieugięty w swoich żądaniach natychmiastowego odejścia.
Głównym powodem napięć jest oferta z Dubai Basketball, z którym Walkup miał porozumieć się bez zgody Olympiakosu. W grze pojawiają się ogromne pieniądze, bo mowa o kwocie 3 milionów euro brutto rocznie. Koszykarz uważa, że żądania finansowe Greków za jego wykupienie są wygórowane i niesprawiedliwe w stosunku do warunków jego obecnej umowy. Dodatkowo zawodnik nabrał przekonania, że negatywne komentarze kibiców pod jego adresem w mediach społecznościowych były celowo inspirowane przez klub, co tylko pogłębiło wzajemną niechęć.
Spór wszedł w fazę, w której sport schodzi na dalszy plan, a o przyszłości 33-latka zadecydują paragrafy. Olympiakos stoi na stanowisku, że kontrakt obowiązujący do lata 2027 roku jest w pełni ważny i honorowany pod względem finansowym, więc nie ma podstaw do jego zerwania. Walkup jest jednak zdeterminowany, by wymusić transfer do Dubaju, niezależnie od konsekwencji prawnych i wizerunkowych, jakie niesie za sobą tak radykalny krok wobec jednego z najbardziej utytułowanych klubów w Europie.
