Rayo Vallecano wyrasta na prawdziwego kata faworytów w LaLiga. Zespół Inigo Pereza wyjechał z Coliseum w doskonałych nastrojach po zwycięstwie 2:0 nad Getafe, notując trzecią wygraną w czterech ostatnich meczach. Gospodarze pod wodzą Jose Bordalasa nie tylko stracili punkty, ale przez tę porażkę wypadli z miejsca gwarantującego start w europejskich pucharach.
Kluczem do sukcesu okazała się odważna taktyka gości, którzy zaskoczyli rywali ustawieniem z trójką obrońców i czwórką w ataku. Sergio Camello otworzył wynik spotkania genialnym strzałem z 30 metrów, wykorzystując błąd defensywy i złe ustawienie Davida Sorii. Getafe miało swoje szanse, w tym strzał Luisa Vazqueza w obramowanie bramki, ale to Rayo kontrolowało przebieg boiskowych wydarzeń, będąc szybszym i bardziej zdeterminowanym w każdym starciu.
Dramat Getafe z jedenastu metrów
Po przerwie gospodarze ruszyli do odrabiania strat i w 60. minucie stanęli przed idealną szansą. Augusto Batalla sfaulował Vazqueza w polu karnym, a do piłki podszedł Mauro Arambarri. Bramkarz Rayo odkupił jednak swoje winy, popisując się kapitalną interwencją przy płaskim strzale. Getafe biło głową w mur, podczas gdy goście czekali na kontrę, która ostatecznie dobiła ekipę Bordalasa w końcówce meczu.
Wynik ustalił Randy Nteka, który w 73. minucie popisał się potężnym uderzeniem pod poprzeczkę, nie dając Sorii żadnych szans na obronę. Dzięki tej wygranej Rayo ma już osiem punktów przewagi nad strefą spadkową na cztery kolejki przed końcem sezonu. Inigo Perez może teraz w spokoju przygotowywać zespół do rewanżowego starcia w półfinale Ligi Konferencji z francuskim Strasbourgiem, mając niemal pewne utrzymanie w kieszeni.
