Real Madryt wchodzi w nową fazę przebudowy składu pod wodzą Jose Mourinho, który chce za wszelką cenę przełamać dominację Barcelony w Hiszpanii. Jak donoszą media, portugalski szkoleniowiec jest gotowy na trudne decyzje kadrowe, a jedną z nich ma być zgoda na odejście Eduardo Camavingi. Klub oczekuje za 23-letniego pomocnika kwoty w granicach 50-60 milionów euro.
Choć Camavinga posiada w kontrakcie astronomiczną klauzulę odejścia wynoszącą miliard euro, Real Madryt realnie wycenia go znacznie niżej. Piłkarz ma jeszcze trzy lata umowy i wolałby pozostać w stolicy Hiszpanii, jednak klub może wymusić transfer, jeśli pojawi się satysfakcjonująca oferta. Sytuację uważnie monitoruje Manchester United, który po odejściu Casemiro i kontuzji Manuela Ugarte desperacko szuka wzmocnień w środkowej strefie boiska, a Francuz jest najwyżej na ich liście życzeń.
Plan Mourinho: Rodri zamiast Camavingi?
Decyzja o wystawieniu Camavingi na listę transferową jest ściśle powiązana z ambitnymi planami transferowymi Mourinho. Portugalczyk priorytetowo traktuje doświadczenie i dyscyplinę taktyczną, dlatego marzy o sprowadzeniu Rodriego z Manchesteru City. Sprzedaż Francuza miałaby zwolnić miejsce w kadrze oraz zapewnić elastyczność finansową niezbędną do przeprowadzenia tak skomplikowanej operacji. Mimo ogromnej wszechstronności Camavingi, jego pozycja w Madrycie osłabła, co potwierdził brak powołania do kadry Francji na mistrzostwa świata.
Real Madryt nie wypycha zawodnika na siłę, ale kwota 60 milionów euro jest sygnałem dla Premier League, że negocjacje są możliwe. Mourinho potrzebuje piłkarzy pasujących do jego natychmiastowej wizji sukcesu, a Camavinga może stać się główną ofiarą tej rewolucji. Jeśli Manchester United lub inny gigant wyłoży żądaną sumę, madrytczycy zyskają fundusze na sprowadzenie nowego lidera środka pola, który pomoże im odzyskać prymat na krajowym podwórku.
