Przyszłość Novaka Djokovicia staje się jedną z największych zagadek współczesnego sportu. Choć Serb skończył w maju 39 lat, wciąż utrzymuje się w ścisłej światowej czołówce, zajmując obecnie siódme miejsce w rankingu ATP. Jak donoszą media, jego rzadsze występy w turniejach wywołują lawinę pytań o to, jak długo organizm legendy wytrzyma obciążenia zawodowego tenisa.
Anastasia Pavlyuchenkova, finalistka French Open, nie kryje swojego zdumienia postawą Serba, który w tym sezonie dotarł już do finału Australian Open oraz półfinału Wimbledonu. „Cóż, z Djokoviciem to zagadka. To po prostu... to tak, jakby, nie wiem, on nie był człowiekiem” – przyznała tenisistka w rozmowie z Bolshe Tennis. Jej zdaniem fakt, że zawodnik w tym wieku wciąż osiąga półfinały Wielkiego Szlema, wymyka się logice, zwłaszcza że Serb celuje wyłącznie w najwyższe trofea.
Pogoń za historycznym rekordem i znaki zapytania
Głównym motywatorem dla Djokovicia pozostaje zdobycie 25. tytułu wielkoszlemowego, co pozwoliłoby mu wyprzedzić Margaret Court i zostać najstarszym triumfatorem w historii dyscypliny. Pavlyuchenkova zastanawia się jednak, co tak naprawdę napędza Serba do dalszej pracy. „Pytanie brzmi, czy on nadal ma motywację, jakie są jego cele, w jakiej kondycji fizycznej się znajduje. To niejasne. I dlaczego kontynuuje grę? Dla mnie jest tu wiele pytań” – podkreśliła zawodniczka, wskazując na niepewność wokół jego dalszych planów startowych.
Zupełnie inne spojrzenie na sprawę ma Mark Philippoussis, który porównuje profesjonalizm Djokovicia do takich ikon jak LeBron James czy Tom Brady. Australijczyk uważa, że kibice powinni po prostu doceniać każdą chwilę z Serbem na korcie, póki jest to możliwe. Obecnie bilans Djokovicia w 2026 roku wynosi 14 zwycięstw przy 5 porażkach, co przy zaledwie pięciu rozegranych turniejach pokazuje, jak selektywnie i precyzyjnie mistrz zarządza swoimi siłami w pogoni za historią.
