Carlos Alcaraz zakończył udział w tegorocznym US Open na etapie ćwierćfinału. Hiszpan musiał uznać wyższość Bena Sheltona, przegrywając po pięciosetowym maratonie 6-7(5), 6-1, 6-3, 1-6, 7-6(7). Był to pierwszy turniej zawodnika z Murcji po blisko pięciomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka.
Mimo długiej absencji, trzeci tenisista świata prezentował się w Nowym Jorku solidnie, tracąc zaledwie jednego seta w drodze do najlepszej ósemki turnieju. W czwartej rundzie całkowicie zdominował rozstawionego z numerem 20. Tommy'ego Paula, co dawało nadzieję na obronę tytułu. Jednak w starciu z Sheltonem, który stał się dopiero drugim zawodnikiem w historii potrafiącym ograć Alcaraza w piątym secie, wyszły na jaw pewne mankamenty w grze siedmiokrotnego mistrza wielkoszlemowego.
Problem z prędkością podania
Były lider rankingu ATP, Jim Courier, w rozmowie z Tennis Channel zwrócił uwagę na brak mocy w serwisie Hiszpana. Ekspert zauważył, że Alcaraz nie osiągał prędkości, do których przyzwyczaił kibiców w przeszłości. Zamiast uderzeń przekraczających 130 czy 137 mil na godzinę, jego najszybsze podania oscylowały w granicach 127-128 mil na godzinę.
„Dla niego najważniejsze jest znalezienie tego dodatkowego biegu w serwisie. To jedyna rzecz, której nie widzieliśmy podczas tego US Open” – ocenił Courier. Amerykanin zastanawiał się również, czy słabsze parametry wynikają z bariery psychicznej po urazie, czy też nadgarstek wciąż nie pozwala Alcarazowi na pełne wykorzystanie potencjału przy podaniu. Podkreślił przy tym, że Hiszpan nie zagrał w decydującym tie-breaku tak dobrze, jak podczas finału Roland Garros przeciwko Jannikowi Sinnerowi.
Zupełnie inne nastroje panują w obozie Bena Sheltona, który po raz drugi w karierze awansował do półfinału nowojorskiego szlema. Courier chwalił Amerykanina za postępy w grze przy siatce oraz agresywny return, który mimo słabszych statystyk w trakcie sezonu, zadziałał w najważniejszym momencie. Shelton o miejsce w finale powalczy ze swoim rodakiem i przyjacielem, Francesem Tiafoe. Mecz Alcaraza z Sheltonem przeszedł do historii jako najpóźniej zakończone spotkanie w dziejach turnieju, dobiegając końca o godzinie 3:33 nad ranem.
