Szef Formuły E, Jeff Dodds, uważa, że jego mistrzostwa pomagają Formule 1 zrozumieć nowe przepisy, które zostały niesprawiedliwie skrytykowane. F1 wprowadziła radykalny zestaw reguł na 2026 rok, gdzie zarządzanie baterią gra kluczową rolę. Jednostka napędowa jest teraz niemal w 50 procentach elektryczna, co wymusza zupełnie inny styl jazdy.
Zespoły Formuły 1 coraz częściej sięgają po kierowców z Formuły E, takich jak Nyck de Vries czy Nick Cassidy, angażując ich do prac testowych i rozwojowych. Dodds twierdzi, że to obopólna korzyść, ponieważ padok F1 wykazuje rosnące zainteresowanie systemami odzyskiwania energii i ładowania akumulatorów. Kierowcy F1 chcą też sprawdzać się w nowych samochodach elektrycznych, które dysponują znacznie większą mocą niż wcześniej.
Kontrowersje wokół nowych silników i reakcja FIA
Nowe regulacje budzą ogromne emocje, a Max Verstappen nazwał je nawet Formułą E na sterydach. Po trzech rundach sezonu 2026 wprowadzono już pierwsze poprawki, w tym zwiększenie mocy systemu super clipping z 250 do 350 kW oraz zmiany w limitach odzyskiwania energii podczas kwalifikacji. Dodds broni tych działań, podkreślając, że szybka reakcja na problemy jest bardzo dobrym sygnałem dla całego motorsportu.
Dyrektor generalny Formuły E zaznacza, że sukces Formuły 1 przekłada się na popularność wszystkich serii wyścigowych. Choć początki nowego cyklu regulacyjnego bywają trudne i wymagają czasu na dotarcie, dyskusja o wyścigach elektrycznych i odnawialnych źródłach energii sprzyja jego organizacji. Formuła E sama wchodzi w erę bolidów Gen4, co pokazuje, że obie serie mierzą się z podobnymi wyzwaniami technologicznymi na torze.
