Relacje na szczycie kobiecego tenisa od lat budzą ogromne emocje, a rywalizacja Amandy Anisimovej z Aryną Sabalenką stała się jedną z najciekawszych na tourze. Choć Białorusinka dominuje w rankingu, to Amerykanka ma lepszy bilans bezpośrednich starć, wygrywając sześć z jedenastu pojedynków. Teraz szósta rakieta świata postanowiła opowiedzieć, jaka liderka rankingu jest naprawdę, gdy gasną światła jupiterów.
Koniec napięcia w kobiecym tenisie
Anisimova w rozmowie z BBC Sport przyznała, że atmosfera w szatni WTA uległa drastycznej zmianie w porównaniu do czasów, gdy zaczynała karierę. Według niej to właśnie Sabalenka stoi za nowym, bardziej przyjaznym podejściem czołowych zawodniczek do nowicjuszek. Amerykanka podkreśla, że liderka rankingu potrafi łączyć profesjonalizm z byciem niezwykle towarzyską osobą, co pomaga rozładować napięcie towarzyszące rywalizacji na najwyższym poziomie.
„Aryna wykonuje w tym zakresie świetną robotę, będąc bardzo towarzyską i otwartą dla wielu zawodniczek” – przyznała Anisimova. Finalistka Wimbledonu docenia fakt, że gwiazdy formatu Sabalenki normalizują przyjazne relacje poza kortem. „Uwielbiam starsze zawodniczki, które traktują nowicjuszki z szacunkiem i sprawiają, że czują się one komfortowo, ponieważ rozpoczęcie nowej kariery jest zawsze nieco onieśmielające” – dodała reprezentantka USA.
Mimo przyjaźni, obie tenisistki czeka wkrótce walka o najwyższą stawkę podczas nadchodzącego Wimbledonu, który startuje 29 czerwca 2026 roku. Sabalenka, rozstawiona z numerem pierwszym, wygrała dwa ostatnie mecze z Anisimovą w 2025 roku, w tym finał US Open. Amerykanka potrafiła jednak wcześniej eliminować Białorusinkę z trzech różnych turniejów wielkoszlemowych, co zapowiada potencjalny hit już w ćwierćfinale londyńskiej imprezy.
