Coco Gauff zaskoczyła kibiców niezwykle szczerym wyznaniem po awansie do półfinału Miami Open. Czwarta rakieta świata pokonała Belindę Bencic 6:3, 1-6, 6:3, ale to jej słowa o kondycji psychicznej wywołały największe poruszenie. Amerykanka przyznała, że zmaga się z „syndromem oszusta” i często wątpi, czy faktycznie zasługuje na miejsce w ścisłej światowej czołówce.
22-letnia tenisistka zdradziła, że nawet podczas przedmeczowych prezentacji, gdy spiker wymienia jej liczne sukcesy, czuje dystans do własnych osiągnięć. Gauff ma na koncie dwa tytuły wielkoszlemowe oraz triumf w WTA Finals, a mimo to wciąż walczy z wewnętrznym głosem podpowiadającym jej, że nie powinna być w tym miejscu. Problemy z serwisem i forhendem tylko potęgują te odczucia, choć zawodniczka od sierpnia współpracuje z ekspertem od biomechaniki, Gavinem MacMillanem.
Walka z bólem i własną głową w Miami
Występ Gauff w Miami stał pod znakiem zapytania ze względu na uraz ramienia o podłożu nerwowym, który wykluczył ją z rywalizacji w Indian Wells. Sztab medyczny odradzał jej start w turnieju na Florydzie, jednak tenisistka zdecydowała się wyjść na kort. Wszystkie cztery dotychczasowe mecze wygrała w trzech setach, eliminując po drodze takie zawodniczki jak Sorana Cirstea, Alycia Parks czy Elisabetta Cocciaretto, co pokazuje jej ogromną determinację w obliczu problemów zdrowotnych.
Amerykanka podkreśla, że kluczem do sukcesu jest obecnie praca nad mentalnością i wiara w słowa trenera, który nieustannie przypomina jej o klasie sportowej. Gauff celuje w swój pierwszy tytuł w Miami Open, a jej kolejną przeszkodą na drodze do finału będzie Karolina Muchova. Mimo technicznych trudności i fizycznego dyskomfortu, była wiceliderka rankingu WTA udowadnia, że potrafi wygrywać nawet wtedy, gdy sama nie jest przekonana o swojej wielkości.
