Wouter Burger wyrasta na centralną postać TSG Hoffenheim. Po znakomitym sezonie w Bundeslidze, w którym zanotował cztery gole i osiem asyst, pomocnik zdecydował się na przedłużenie kontraktu i przejęcie większej odpowiedzialności za zespół.
Odejście Grischy Prömela otworzyło Burgerowi drogę do awansu w klubowej hierarchii. 25-latek, którego wartość rynkowa wzrosła z 4,5 mln do 20 mln euro, stał się jednym z najważniejszych ogniw w układance Christiana Ilzera. Holender nie zamierza jednak skupiać się wyłącznie na własnych statystykach. Jego naturalne predyspozycje przywódcze sprawiły, że szybko stał się mentorem dla nowych, młodych zawodników, którzy latem dołączyli do drużyny z Sinsheim.
Specyficzna więź w szatni Hoffenheim
Szczególną opieką Burger otoczył Matsa Rotsa oraz Nathana De Cata. Wspólny język ułatwił im szybkie nawiązanie relacji, co ma kluczowe znaczenie w procesie aklimatyzacji w wymagającej Bundeslidze. „Czuję się, jakby byli moimi dwoma młodszymi braćmi, ponieważ wszyscy trzej mówimy po holendersku” – przyznał Burger w rozmowie z Kickerem. Piłkarz podkreśla, że pomoc nowym kolegom jest po prostu częścią jego osobowości i sprawia mu dużą frajdę.
Mimo zachwytu nad techniką młodszych kolegów, lider środka pola ostrzega ich przed przeskokiem fizycznym. Zauważa, że tempo gry w Niemczech jest znacznie wyższe niż w Holandii. „Musiałem wyjechać za granicę, aby wyrobić sobie nazwisko. Zawsze wierzyłem, że odniosę sukces, gdy ktoś obdarzy mnie zaufaniem” – dodał zawodnik. Teraz to on ma być tym, który pomoże Rotsowi i De Catowi odnaleźć swoje miejsce w taktyce trenera Ilzera.
