Carlos Alcaraz oficjalnie potwierdził, że nie wystąpi w nadchodzącym turnieju Cincinnati Open. Hiszpański tenisista wciąż zmaga się z urazem nadgarstka, który wykluczył go z rywalizacji na zawodowych kortach już na pięć miesięcy. To potężny cios dla wicelidera rankingu, ponieważ będzie to już trzeci z rzędu turniej rangi Masters, w którym zabraknie jego nazwiska na liście startowej.
Absencja w Cincinnati ma dla Alcaraza katastrofalne skutki punktowe. Jako ubiegłoroczny triumfator imprezy, straci on pełną pulę 1000 punktów rankingowych, co nieuchronnie zepchnie go na trzecie miejsce w zestawieniu ATP. Wyprzedzi go Alexander Zverev, który zyska nad Hiszpanem bezpieczną przewagę, a dystans ten może się jeszcze powiększyć w zależności od wyników Niemca w Toronto i Cincinnati.
Organizatorzy reagują na wycofanie faworyta
Dyrektor turnieju w Cincinnati, Bob Moran, stara się tonować nastroje, choć strata tak wielkiej gwiazdy jest odczuwalna dla całych zawodów. „Wiemy, że Carlos robi wszystko, co w jego mocy, aby jak najszybciej wrócić do gry w turniejach” — przyznał Moran w oficjalnym oświadczeniu. „Życzymy mu wszystkiego najlepszego w powrocie do zdrowia i z niecierpliwością czekamy na powitanie go w Cincinnati w przyszłości” — dodał dyrektor imprezy.
Sytuacja Alcaraza staje się coraz trudniejsza, zwłaszcza że za jego plecami czai się Felix Auger-Aliassime. Kanadyjczyk ma szansę znacząco zniwelować stratę do Hiszpana podczas domowego turnieju w Kanadzie. Jeśli Alcaraz nie wróci do pełni sił na US Open, gdzie broni 2000 punktów za zeszłoroczne zwycięstwo, jego spadek w rankingu może być jeszcze bardziej bolesny w dalszej części sezonu.
