Olympique Lyon wyrasta na jednego z głównych graczy letniego okna transferowego, próbując zatrzymać Romana Jaremczuka. 30-letni napastnik trafił do Francji w styczniu na zasadzie wypożyczenia z Olympiakosu i błyskawicznie stał się ważnym ogniwem zespołu. Jak donosi Le Progres, władze klubu chcą podpisać z nim stały kontrakt, ale negocjacje utknęły w martwym punkcie.
Ukrainiec zanotował świetne wejście do drużyny, strzelając pięć goli w czternastu występach we wszystkich rozgrywkach. Cztery trafienia w Ligue 1 miały kluczowe znaczenie dla końcowego układu tabeli. Dzięki skuteczności Jaremczuka zespół prowadzony przez Paulo Fonsekę zajął czwarte miejsce w lidze. Taki wynik daje Lyonowi prawo gry w letnich eliminacjach do Ligi Mistrzów, co wymusza na działaczach szybkie decyzje kadrowe.
Lyon walczy o obniżkę ceny za napastnika
Sytuacja w ataku Lyonu jest napięta, ponieważ z klubem żegnają się inni zawodnicy. Potwierdzono już, że Endrick wraca do Realu Madryt, a kontrakt Rachida Ghezzala wygasa i nie zostanie przedłużony. W tej sytuacji Jaremczuk ma zapewnić niezbędną ciągłość w ofensywie. Problem stanowią jednak finanse, bo Francuzi odmawiają zapłacenia zapisanej w umowie klauzuli wykupu, która wynosi obecnie 5 mln euro.
Władze Olympique Lyon liczą na to, że uda się wynegocjować znacznie niższą kwotę za 30-letniego snajpera. Klub chce zatrzymać zawodnika u siebie, ale tylko pod warunkiem uzyskania satysfakcjonującej zniżki od Greków. Na ten moment Lyon twardo obstaje przy swoim stanowisku i czeka na ruch ze strony Olympiakosu. Przyszłość formacji ataku przed walką o elitarną Ligę Mistrzów zależy od powodzenia tych rozmów.
