Francja mierzy się z ogromnym ciosem po półfinałowym starciu z Hiszpanią na mistrzostwach świata. William Saliba, który był filarem defensywy Didiera Deschampsa, musiał opuścić murawę Dallas Stadium już w 30. minucie spotkania. Jak się okazuje, obrońca Arsenalu przez długi czas ukrywał cierpienie, by pomóc drużynie narodowej w walce o medale.
Sytuacja stała się krytyczna, gdy Mikel Oyarzabal wyprowadził Hiszpanię na prowadzenie po rzucie karnym w 22. minucie. Saliba próbował kontynuować grę, ale osiem minut później usiadł na murawie, trzymając się za plecy. Didier Deschamps nie miał wyboru i wprowadził na boisko Maxence'a Lacroix, dla którego był to dopiero drugi występ w turnieju. Zmiana ta wywołała ogromny niepokój nie tylko w sztabie Les Bleus, ale również w Londynie, gdzie Arsenal z drżeniem rąk czeka na wieści o swoim kluczowym zawodniku.
Szczere wyznanie selekcjonera o stanie zdrowia Saliby
Podczas konferencji prasowej przed meczem o trzecie miejsce z Anglią, Didier Deschamps rzucił nowe światło na stan zdrowia 25-letniego defensora. Selekcjoner przyznał, że sytuacja jest problematyczna, a zawodnik od marca zmagał się z urazem, zaciskając zęby na każdym treningu. „Testy zostały przeprowadzone; jego stan się nie pogorszył. Ma to od marca i zaciskał zęby, ale ból osiągnął poziom nie do zniesienia” – wyjawił trener reprezentacji Francji, opisując moment, w którym organizm piłkarza odmówił posłuszeństwa.
Doniesienia medialne RMC Sport sugerują, że obrońca mógł doznać złamania zmęczeniowego kręgosłupa. Choć Deschamps stara się tonować nastroje, fakty są nieubłagane – powrót Saliby na boisko nie jest spodziewany przez kilka najbliższych miesięcy. To potężny problem dla Arsenalu, który traci swojego lidera defensywy tuż przed startem nowego sezonu ligowego. Piłkarz, który niedawno świętował triumf w Lidze Konferencji, teraz musi skupić się na długiej i żmudnej rehabilitacji po heroicznej, ale kosztownej walce na mundialu.
