FC Barcelona składa oficjalną skargę do Komitetu Sędziowskiego po skandalicznym, ośmiominutowym oczekiwaniu na decyzję VAR. Analiza wideo anulowała trafienie Pau Cubarsiego w starciu z Atletico Madryt.
Komitet Sędziowski tłumaczy, że gigantyczne opóźnienie wynikało z awarii systemu półautomatycznego spalonego. Duże zagęszczenie zawodników w polu karnym uniemożliwiło maszynie wyznaczenie linii, więc arbiter Pablo Gonzalez musiał rysować je ręcznie. Sędziowie podtrzymują, że decyzja była słuszna, ponieważ Robert Lewandowski dotknął piłkę, gdy Cubarsi znajdował się za linią obrony. Frenkie de Jong nie kryje jednak wściekłości i nazywa całą sytuację skandalem, wskazując na brak widocznego kontaktu z futbolówką na powtórkach.
Hansi Flick nie gryzł się w język po końcowym gwizdku i określił hiszpańskie sędziowanie mianem wielkiego bałaganu. Niemiecki szkoleniowiec podkreślił, że po ośmiu minutach niepewności nikt nie przekazał drużynie żadnego komunikatu wyjaśniającego werdykt. Trener Blaugrany ma również pretensje o brak czerwonej kartki dla Giuliano Simeone za ostry faul na Alejandro Balde. Barcelona czuje się pokrzywdzona nie tylko wynikiem 0:4, ale przede wszystkim sposobem zarządzania meczem przez arbitrów, co skutkuje pismem do federacji RFEF.
