Największą niewiadomą dla Adriana Siemieńca przed meczem z Rakowem pozostaje dyspozycja zdrowotna Afimico Pululu, który ograniczył udział w treningach. Szkoleniowiec przyznał, że nie jest w stanie zagwarantować występu tego piłkarza.
Afimico Pululu to kluczowa postać w ataku Jagiellonii, a informacje napływające przed meczem z Rakowem nie są jednoznaczne. Napastnik ograniczył lub opuścił część zajęć przygotowawczych.
Trener stara się tonować obawy, lecz jego słowa nie brzmią jak pełne uspokojenie:
„Jeśli chodzi o Pululu, sytuacja wygląda optymistycznie. Nie zapowiada się, by jego występ był zagrożony, ale stuprocentowej pewności nigdy nie ma."
Kwestia zdrowotna splata się przy tym z kontekstem kartkowym. Pululu jest współliderem klasyfikacji upomnień w Jagiellonii w tym sezonie – siedem żółtych kartek stawia go w gronie zawodników, którzy w przypadku kolejnego napomnienia w środę zmuszeni byliby do pauzowania w następnym spotkaniu. Na identycznym progu stoi Taras Romanczuk. To wymusza na Siemieńcu wprowadzenie pewnych zmian taktycznych:
„Mam na to pomysł, ale nie chcę go zdradzać, żeby nie podpowiadać przeciwnikom ani nie wartościować spotkań. Każde jest ważne. Wiem, czego muszę uniknąć w decyzjach personalnych, by doprowadzić do scenariusza, który mam w głowie. Na tym etapie detal decyduje, kto dojedzie do mety szczęśliwie”.
W środę do dyspozycji szkoleniowca „Jagi” nie będzie także Kamil Jóźwiak, Czwarta żółta kartka, którą skrzydłowy obejrzał w sobotnim zwycięstwie nad Pogonią Szczecin (3:2), oznacza automatyczną jednomeczową pauzę.
